6.4.08

Świetny koncert Gogol Bordello we Wrocławiu

Nie będę się zbytnio rozpisywał bo zespół ten nie jest mi dobrze znany. Ale od kilku miesięcy głównie jego płyt słucham. W sobotę miałem okazję zobaczyć po raz pierwszy Gogol Bordello na żywo. Dzięki organizatorom PPA, którzy zaprosili kapelę do Wrocławia. Gogol Bordello to w uproszczeniu połączenie punka z muzyką cygańską, ukraińską i kabaretem. Taki ostrzejszy Manu Chao. Żywiołowość na scenie zaprawdę godna uwagi. Słuchało się i oglądało z zapartym tchem od początku do końca. To jeden z najlepszych koncertów jakie w życiu widziałem, podobne wrażenie robiły kiedyś: Chumbawamba, Ukrainians czy Zion Train. Gogol Bordello stał się sławny od czasu trasy z Madonną (zobaczcie sami tutaj). Jednak wrocławski koncert nie zgromadził pełnej sali – bilety po 80 złotych chyba jednak odstraszały. Za to po 30 złotych można było kupić ich płyty, za 100 złotych fajne bluzy.

A oto fragment tego unikatowego koncertu (pochodzi z YouTube):



Przed Gogolami wystąpił nieznany mi bliżej Skindred . Bardzo fajne połączenie punka z reggae i hip hopem. Wart uwagi ! Później ich wokalista zaśpiewał jeden kawałek z gwiazdą wieczoru …

Jedna drobna uwaga do organizatorów. Zaprawdę nikomu nic by się nie stało gdyby uczestnicy tego koncertu mogli zgasić pragnienie piwem. …

23 Comments:

At 06 kwietnia, 2008 11:17, Anonymous Anonimowy said...

Otóż to!

Koncert znakomity, paluszki lizać!

Ale...

1) Brak piwa - dlaczego? Skarżyli się na to nawet organizatorzy, czyli kilku spotkanych urzędników z UM.

2) Dlaczego nie można było - po zapłaceniu 80 zł. za koncert - wyjść z niego, przewietrzyć się chociażby lub napić piwa w pobliskiej Hali Ludowej, a potem grzecznie wrócić? Tłumaczenie jak wyjdziesz (Ty! - przemówił jeden z 20-kilkuletnich ochroniarzy) - to już nie wrócisz.

3) Dlaczego musiałem 15 minut prosić - bezskutecznie - o krzesło dla mojej ciężarnej w 9 miesiącu? Nic nie wskórałem, pomógł dopiero jeden z fotoreporterów, za co serdecznie Maćku dziękuję...

Skindread - odkrycie!

 
At 06 kwietnia, 2008 11:33, Anonymous dada said...

Właśnie dotarłem do domu (połączenia kolejowe Wrocławia z W-wą dalekie od ideału...) i rzeczywiście naładowany energią jestem na wiele miesięcy :) Oczywiście koncert rewelacja, brak piwa - kaszana (na takim zespole!). Do lekkich zastrzeżeń dodałbym jeszcze wg mnie nienajlepsze nagłośnienie - przy głośniejszych kawałkach robił się spory przester (i to w różnych częściach hali - trochę sobie pospacerowałem). Co dziwne przy Skindred brzmiało to lepiej... Do ochrony rzeczywiście też można mieć zastrzeżenia (choć z Panem Dużym Łysym, który przeskakiwał przez barierki, postępowali nad wyraz delikatnie;-)

No i wbrew dumnym zapowiedziom prowadzącego, nie był to pierwszy koncert Gogol Bordello w Polsce - w 2002 r., jeszcze dla niewielu znani, wystąpili dwukrotnie w warszawskim CDQ.

 
At 06 kwietnia, 2008 11:34, Anonymous Anonimowy said...

bilety zdecydowanie za drogie

 
At 06 kwietnia, 2008 12:55, Blogger pinio said...

rzeczywiście nagłośnienie nie było rewelacyjne, ale tyle emocji 8-) kto by zwracał uwagę 8-)
Brak piwa żenada...
Bramka, jak to bramka, wiadomo ...
brak miejsc siedzących:
niestety kilka osób na to narzekało, stąd m.in. wyższość Orbity w tym jednym aspekcie w kontekście ubiegłorocznego Iggy Popa.

 
At 06 kwietnia, 2008 12:59, Anonymous Anonimowy said...

Proszę mnie nie denerwować. Nie byłem. Problemy finansowe, z fatalnym samopoczuciem oraz wykupieniem biletów nałożyły się na siebie i spowodowały moją absencję. Po cichu liczę, że dzięki "sold out" zespół będzie jeszcze chętny na przyjazd do drugiej Japonii... eee w sensie drugiej Irlandi... eee znaczy do Polski.

Swoją drogą PPA w pełni, a tutaj tylko jedna relacyjka z Gogola? Skoro tak, to ja pozwolę sobie wkleić linka do moich planów koncertowych oraz zaprosić na występ Chóru Narzekań Mieszkańców Wrocławia. ;)

http://koncertowy.wordpress.com/2008/04/06/subiektywny-i-niepelny-przeglad-przegladu-czyli-ppa/

 
At 06 kwietnia, 2008 13:01, Blogger pinio said...

bezdebitowy:
mi raczej nie po drodze muzycznie z pozostałą częścią programu PPA 8-) Ale moja Monika mówiła, że Nosowska super 8-)

 
At 06 kwietnia, 2008 14:14, Anonymous Anonimowy said...

See Please Here

 
At 06 kwietnia, 2008 20:32, Anonymous Anonimowy said...

bylam przy samych barierkach , zdobylam : koszulke , piorko ,opaske ktora eugen mial na ramieniu , palke perkusisty , plakat z podpisami calego zespolu , zdjecia z zespolem , rozmawialismy z nimi przed i po koncercie bylo swietnie oni sa swietni eugen to chodzacy sex !

 
At 06 kwietnia, 2008 23:46, Anonymous Anonimowy said...

Są już pierwsze filmiki z koncertu na youtube'ie -
http://youtube.com/watch?v=60mYK9FEiNw
http://youtube.com/watch?v=HCZ_d4ng7Es

Kilka zdjęć z koncertu jest na http://etnozapiski.blox.pl/2008/04/Gogol-Bordello-czyli-drum-machines-have-no-soul.html

 
At 07 kwietnia, 2008 09:19, Anonymous Anonimowy said...

Koncert bardzo fajny, energia super, chociaż na taką liczbę publiczności powinno się to odbyć w mniejszej sali. A biletów podobno nie było ;) No i zabrakło słynnych skoków w publiczność!!!!!
A Skindred ogień. Polecam poprzedni zespół wokalisty Dub War, który swego czasu łoił kilka razy w Polsce na trasach z Biohazard....

 
At 07 kwietnia, 2008 15:53, Anonymous Anonimowy said...

było dobrze....lepiej.....najlepiej i już!!!

 
At 07 kwietnia, 2008 17:44, Anonymous dudzon said...

Zajebiaszczy koncert, co nieudolnie dokumentują moje filmiki na Youtube.
A potem autkiem po ciemku do Krakowa... :)

 
At 07 kwietnia, 2008 17:51, Anonymous dudzon said...

jeszcze jedno, zdjęcia są tutaj:


http://s254.photobucket.com/albums/hh104/dudzon/Skindred/


http://s254.photobucket.com/albums/hh104/dudzon/Gogol%20Bordello/



ciemnawe te zdjęcia, bo stałem kilkanaście metrów od sceny, a mój zwykły cyfrzak nie ma wypasionej lampy błyskowej z wypasionym obiektywem :)

 
At 07 kwietnia, 2008 19:29, Anonymous dada said...

"Jednak wrocławski koncert nie zgromadził pełnej sali"

To też ciekawy wątek - w dzisiejszym wydaniu Polska-Gazeta Wrocławska autorka relacji pisze m.in.: "Szkoda tylko, że we Wrocławiu brakuje hali koncertowej z prawdziwego zdarzenia – w Wytwórni Filmów Fabularnych zmieściło się tylko dziewięćset osób, a biletów nie było już na tydzień przed koncertem."
Takich głosów słyszałem więcej - ja akurat zamówiłem bilet wcześniej, ale na ticketpro rzeczywiście na jakies 2 tygodnie przed koncertem na kilka dni pojawiła się informacja, że biletów już nie ma...

 
At 07 kwietnia, 2008 19:48, Blogger pinio said...

dada: z tego co slyszałem, przygotowali tylko tysiąc biletów. A do tej sali spokojnie wchodzi ponad 2 tys. Byłem kiedyś na urodzinach Pidżamy Porno, gdzie podobno było 2,5 tys. ludzi, ale wszyscy ściśnięci byli. No i browar był 8-)

 
At 07 kwietnia, 2008 20:46, Anonymous dada said...

pinio - no tego właśnie raczej nie rozumiem. Może rzeczywiście wpuszczenie tam dwukrotnie większej liczby widzów byłoby przesadą, ale spokojnie kilka setek w środku jeszcze by się zmieściło...

 
At 07 kwietnia, 2008 20:52, Blogger pinio said...

dada:
też tego nie rozumiem. A dzięki temu może bilety byłyby tańsze ...

 
At 09 kwietnia, 2008 11:49, Blogger Mike said...

Otóż chciałbym sprostować wypowiedzi o zbyt małej frekwencji. Wynosiła ona 120%. Problem w tym, że wytwórnia ma atesty na 900 widzów - tylko tyle zgodnie z przepisami można wpuścić widzów - żałuję bo wtedy powstaje wrażenie pustej sali. Poprosiliśmy już zarządców miasta, żeby przyjrzeli się sprawie. PPA to nie jest impreza organizowana przez prywatną firmę, która może sobie pozwoliń na omijanie przepisów.

 
At 09 kwietnia, 2008 12:04, Blogger pinio said...

mike:
no niestety, sala w jednej czwartej była pusta ... Nie słyszałem o tych ograniczeniach do 900 osób, to tłumaczy całą sytuację ...
A może wiesz dlaczego nie było piwa ? Nie wiem czy tam przypadkiem nie ma jakiegoś problemu z ubikacjami, to by tłumaczyło przmusową abstynencję ...

 
At 09 kwietnia, 2008 13:39, Anonymous Anonimowy said...

nie byłem, ale ciekaw jestem, czy też padały ze sceny rosyjskie słowa nadzwyczajnej grubości, gdyż takich nasłuchałem się na dostępnych mi płytach. Inna sprawa, ze wokalista smakowicie je wyśpiewuje. Mnie te rosyjskie wstawki mocno zdumiały i rozbawiły, chociaż na ogół nie przepadam za fuckami w muzyce...
:)
jotesz

 
At 10 kwietnia, 2008 21:53, Anonymous Anonimowy said...

HALO LUDZIE!
czy wy rzeczywiście byliście na tym koncercie??? przecież od samego początku chłopaki z GOGOL lecieli z częściowych PLAYBACKóW!!! na przyszłość porównujcie to co widzicie na scenie z tym co słyszycie. najwyraźniej 'punkowcom' też trzeba już patrzeć na łapy.
straszna lipa zapłacić 80 pln za posłuchanie fajnego CD odtwarzanego na dobrym sprzęcie w dużej hali, a co gorsza bez piwa ;(
bądźcie czujni!

 
At 13 kwietnia, 2008 17:22, Anonymous Anonimowy said...

Absolutnie zgadzam się z wypowiedziami na temat nagłośnienia.
Przez pierwsze kilka utworów Eugene'a nie było słychać wcale. Ostre baty należą się nagłośnieniowcowi.
Co ciekawe Skindred brzmiał o niebo lepiej!
Ale może dobrze będzie na koncercie Gogoli w Ostrawie. Wystąpią tam 13 lipca na zakończenie największego festiwalu z muzyką etniczną w Czechach - Colours of Ostrava.
Więcej info znalazłem tu: http://worldtopup.nadaje.com/?p=225

 
At 07 maja, 2008 12:27, Anonymous Anonimowy said...

Tymczasem fanów zespołu zapraszam do przeczytania wywiadu w majowej machinie. Myśłę, że będzie o nich coraz głośniej - tak jak o Anthonym w tamtym roku. A propos - nie wybiera się czasem do Polski w najbliższym czasie?

 

Prześlij komentarz

<< Home