27.9.07

Piątek, 28 września, dniem poparcia dla buddyjskiej rewolucji w Birmie


W Birmie trwa niezwykła rewolucja, zapoczątkowana przez buddyjskich mnichów, którzy postanowili obalić rządzącą tam od niemal pół wieku juntę wojskową. Demonstrują już dziesiątki tysięcy ludzi, których brutalnie pacyfikuje policja. Są pierwsze ofiary śmiertelne. Media ochrzciły te wydarzenia mianem Szafranowej Rewolucji.

I oto w internecie krąży wezwanie, by w piątek, 28 września, założyć czerwone koszule na znak solidarności z rewoltą buddyjskich mnichów. Żeby było jasne: czerwień nawiązuje w tym wypadku do koloru szat mnichów. Paradoksem całej tej sytuacji jest fakt, że junta, z którą walczą jest wspierana przez komunistyczne Chiny.

Chyba nie mam stosownej koszuli. Ale zamiast ją zakładać, wklejam materiał telewizyjny o birmańskich protestach. Częściowo nagrany ukrytą kamerą. Pochodzi z serwisu LiveLeak, zamieściłem go też w czwartek w Pardonie:



Można rzec, że buddyści mają kolejny - po Tybecie - front walki z chińskim komunizmem i wspieranymi przezeń reżimami. Trudno nie wesprzeć ich walki.

(Autorem znakomitego zdjęcia u góry niniejszego tekstu jest niejaki Racoles, użytkownik serwisu Flickr. Pełen zbiór jego fot z Szafranowej Rewolucji można odnaleźć właśnie we Flickrze. Zdjęcia są na licencji Creative Commons 2.0).

11 Comments:

At 28 września, 2007 07:51, Blogger pinio said...

Kiedyś (w latach 90-tych) taki zespół punkowy Guernica Y Luno śpiewał strasznie emocjonalną piosenkę o walczącym z chińską okupacją Tybecie. Utkwił mi w pamięci taki cytat" "W moim sercu jest zawsze miejsce na Tybet"

 
At 28 września, 2007 10:18, Anonymous Marcin R. said...

Czy wiadomo w jakim kolorze noszą się dziś Jaruzelski z Kiszczakiem? Bo w GWyborczej ciekawy list od wczoraj można zobaczyć. Wzywają z innymi do powtórki z Polski 1989r.

 
At 28 września, 2007 10:36, Blogger Łukasz said...

O tak, Jaruzelski, Kiszczak, Michnik i Geremek wspólnie nawołujący do Okrągłego Stołu w Birmie to duża rzecz :)

Ale w sumie mają rację.

 
At 28 września, 2007 12:11, Blogger pinio said...

marcin r.:

nie widzę nic złego w ich ideii. Dla szczytnego celu warto się nawet skumać z Jaruzelskim i Kiszczakiem ...

 
At 28 września, 2007 19:25, Anonymous Artur said...

pinio, kompletnie się z Tobą nie zgadzam. Jaruzelski i Kiszczak, czyli ludzie, którzy wyprowadzili wojsko przeciwko swojemu narodowi, nie mają żadnego prawa wypowiadać się w kwestii junty walczącej z opozycją. Dzisiaj świetnie skomentował ten żenujący list Wildstein, więc odsyłam do niego.

 
At 28 września, 2007 20:25, Blogger pinio said...

artur:
jestem dużym chłopcem i nie muszę się kierować tym co napisał byłly pan prezes TVP. Zaprawdę godny zaufania człowiek, kierujący się światowymi standardami obiektywnego dziennikarstwa.
Uważam, że wspólne pismo przez ludzi, którzy NIE WYPROWADZILI w 1989 roku wojska na ulice mogą zrobić wrażenie na juncie. A co do grudnia 1981. Miałem 11 lat nie mnie oceniać.
Nie szanuję ani Jaruzela ani Kiszczaka. Ten drugi uważam powinien odpowiadać za zbrodnie stanu wojennego, np. Lubin.
Ale nie zmienia mojego to zdania na temat listu.
Nawet jak nie ma prawa moralnego, ale by to pomogło rozwiązać sytuację w Birmie to warto by było ...

 
At 28 września, 2007 20:25, Blogger pinio said...

Ten komentarz został usunięty przez autora.

 
At 29 września, 2007 08:44, Anonymous Anonimowy said...

piniu, mylisz sie. Wildstein nigdy nie byl i nie udawal ze jest dziennikarzem. To publicysta. Roznica znaczaca.

 
At 29 września, 2007 12:28, Anonymous Anonimowy said...

a myślicie, że o apelu dowiedzieli się birmańscy generałowie?
aby pomóc birmańczykom i innym niewolonym ludziom tego regionu trzeba masowego międzynarodowego bojkotu produktów z etykietką "made in china".
władze chińskie muszą dostać jasny komunikat, iż społeczeństwom zachodnim naprawdę zależy na zmianie ich polityki.
skoro wyborcza "popiera" protestujących, to może pod jej patronatem taką akcję udałoby się rozkręcić??

 
At 29 września, 2007 13:24, Blogger pinio said...

anonimowy:
akcja bojkotu "made in china" jest oczywiście najlepszym sposobem wpływu na Chiny. Jednak szczerze mówiąc mój radykalizm sprzed 10 lat nieco uleciał. Trudno namawiać ludzi mało zarabiajacych by kupowali rzeczy inne, które niestety są droższe. Argumenty typu "zrobiły to dzieci w obozach koncentracyjnych" mało na kogo działają. A zalew "chińszczyzną" jest już masowy, jakiś czas temu teściowie po powrocie z Kanady przywieźli kubek w barwy kanadyjskie z liściem. Trochę się zdziwiłem, że był produkcji chińskiej ...
A czy junta birmańska wie o apelu ? Nie wiem szczerze mówiąc, ale mam nadzieję, że jego autorzy zadbali o dobry PR... Nie ograniczyli się jedynie do GW

 
At 29 września, 2007 15:46, Anonymous Anonimowy said...

"mam nadzieję, że jego autorzy zadbali o dobry PR... Nie ograniczyli się jedynie do GW"

O naiwności! Pinio, Ty naprawdę wierzysz w szczere intencje tej bandy? Poza "apelem" na łamach Wybiórczej nie zrobili kompletnie nic! A dlaczego? Dlatego, że to żaden apel w słusznej sprawie, tylko czysta polityka.

 

Prześlij komentarz

<< Home