13.7.07

Wakacje: czas ogórków w mediach

Sezon ogórkowy w pełni. Gazety piszą o tym, że syn wrocławskiego eurodeputowanego Ryszarda Czarneckiego z Samoobrony ucierpiał od razów policyjnej pałki podczas meczu Legii w Wilnie.


Pierwszy na ten temat napisał wczoraj Fakt pod tytułem "Mój synek w Wilnie dostał pałą".

"Wiem jak działa policja...Doświadczeni w bójkach chuligani dali drapaka, a outsiderzy jak Przemek dostali się pod pałkę. Porządni ludzie nie za bardzo wiedzą, jak sobie radzić w tak nietypowych sytuacjach" - opowiada Faktowi Ryszard Czarnecki.

Trudno się z nim nie zgodzić bo sam w Jarocinie raz zostałem spałowany jak oddział prewencji (a może to jeszcze ZOMO było) biegł w kaskach z wielkimi pałami nie zważając kogo bije na lewo i na prawo. I też nie wiedziałem jak się zachować. Ale nie ma co wspominać Jarocina, wróćmy do Czarneckiego Juniora. Bo do sprawy wraca też dzisiaj Trybuna. Lewicowy dziennik pisze, że zamaskowany syn Ryszarda Czarneckiego znalazł się na murawie wileńskiego stadionu. Dowodem na to mają być wypowiedzi warszawskich kibiców.

"Skoro taki grzeczny, to po co razem z innymi wbiegł na murawę boiska i to z zamaskowaną twarzą? Chyba nie po to, żeby z bliska lepiej widzieć – mówi nam jeden z kibiców Legii. – To oczywiście nie jest żaden zakapior, prawdziwi zakapiorzy raczej nie angażują się w burdy pijackie, choćby dlatego, że wiedzą, czym to grozi – podkreślił.

Co ciekawe o sprawie udziału syna w meczu nie pisze na swoim blogu sam Ryszard Czarnecki, który przecież nie raz wspominał tam o nim. Pisze natomiast o tym, że polscy kibice byli napadani przez litewskich.

Jak widać sezon ogórkowy w pełni. Słowo Polskie/ Gazeta Wrocławska i Gazeta Wyborcza Wrocław piszą dzisiaj znowu o Pawle K. Ż., który ponownie został zatrzymany pod zarzutem lżenia policjantów ... To zdarzenie może mieć spory wpływ na losy byłego radnego i decyzję wrocławskiego sądu, który ma rozpatrzć zażalenie prokuratury na zastosowanie kaucji a nie aresztu wobec niego. Niewykluczone, że tym razem trafi do aresztu ...

uzupełnienie; godz. 11.31 - sąd odrzucił zażalenie. Marek Ignor i P.K.Ż pozostają na wolności

uzupełnienie: 19.32 - sąd nie zgodził się na skazanie Pawła K. za lżenie policjantów w trybie 24 godzinnym. Ma być normalne śledztwo i normalny proces. Jest bowiem potrzeba przesłuchania dodatkowych świadków.


9 Comments:

At 13 lipca, 2007 12:27, Anonymous Washko said...

Nie odrzucił zażalenie, tylko utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie :) W postępowaniu karnym nie istnieje możliwość odrzucenia środka odwoławczego.

 
At 13 lipca, 2007 13:03, Blogger pinio said...

washko:

słusznie prawisz, ale mówiąc potocznie można powiedzieć, że odrzucił zażalenie 8-)

 
At 13 lipca, 2007 14:09, Blogger jotesz said...

-zdecydowanie wolałbym przeczytać, że to ojciec dostał pałą ponizej pleców.
:)
Nie ma co narzekać na sezon, bo taka ruchawka w polityce, niemal biegunka! Wykład, na którym mało nie wyłożył się łżedemptorysta oraz Całkiem Bezskuteczna Akcja to mało? A to jeszcze nie koniec...

 
At 13 lipca, 2007 14:48, Blogger Ramzel said...

Ja tak jak Jotesz nie widzę, żeby sezon ogórkowy trwał. Choć tym razem chciałoby się powiedzieć - niestety...

 
At 13 lipca, 2007 19:38, Blogger pinio said...

razmel;jotesz:

no ale temat Czarneckiego Juniora trąci mi ogórkiem 8-)

 
At 14 lipca, 2007 13:00, Anonymous Washko said...

Pinio - jak się o prawie mówi potocznie, to nie wiadomo potem, co w rzeczywistości sąd zdecydował. W postępowaniu cywilnym odrzucenie zażalenia oznacza, że nie zostało ono rozpoznane merytorycznie ze wzlędów - upraszczając - formalnych albo np. z powodu przekroczenia terminu. Jeśliby przenieść tę sytuację do postępowania karnego, to można by pomyśleć, że z takich właśnie przyczyn sąd odmówił rozpoznania zażalenia (faktycznie wówczas odmówiłby przyjęcia zażalenia lub pozostawił je bez rozpoznania).
Jeśli już upraszczać, to trzeba pisać "oddalił", choć w postępowaniu karnym też się nie oddala. Ale oddalenie oznacza, że sąd rozpoznał sprawę merytorycznie i nie znalazł podstaw do zmiany orzeczenia I instancji.
Rozróżnianie obu sytuacji jest ważne choćby z tego względu, że dzięki temu wiadomo mniej więcej, co się wydarzyło.

 
At 15 lipca, 2007 12:28, Blogger pinio said...

washko:
Znam się nieco na prawie 8-)
W pracy chcą jednak żebym unikał prawniczych sformuowań 8-) Jednak , zgodnie z sugestiami, tu będę precyzyjny

 
At 17 lipca, 2007 12:28, Anonymous Washko said...

pinio - Redakcja każe Ci pisać nieprawdę i Ty się na to zgadzasz? ;]
Moim zdaniem dużo więcej szkody wyrządza się zwykłym ludziom pisząc nieprecyzyjnie.
Dalej, to już nie do Ciebie, tylko tak ogólnie :)
Nie rusza mnie jak się pisze, że kogoś skazali na karę więzienia za gwałt albo że sąd oddalił apelację choć utrzymał wyrok w mocy.
Są jednak w moim przekonaniu pewne określenia, których nie powinno się stosować zamiennie i klasycznym przykładem jest odrzucić - oddalić.
Tym bardziej, że nawet niektórzy prawnicy po studiach tego nie rozróżniają. Moim zdaniem nie oznacza to jednak, że obojętne jest, co się napisze, ale że tym bardziej trzeba być precyzyjnym.
Ostatnio boleję np. nad tym, że nigdy nie wiem czy sprawa o to, że ktoś kogoś obraził toczy się w sądzie karnym czy cywilnym, bo dziennikarze piszą o pozwach, po których się kogoś skazuje na grzywnę i nigdy nie wiadomo czy to była grzywna czy może zadośćuczynienie? :))
Albo ktoś oskarża, a potem okazuje się, że zostały zasądzone przeprosiny i kwota na cele charytatywne. Masakra.
Sądzę, że jest to ogłupianie społeczeństwa poprzez robienie wody z mózgu i takie mylenie pojęć, by można było się jedynie wrażeniami posługiwać. Być może o to chodzi, ale sądzę, że dziennikarze nie powinni się temu poddawać. Jest to oczywiście problem dla nich, bo nie każdy - albo wręcz mało który - potrafi cokolwiek z tego odróżnić, ale powinni się przynajmniej trochę postarać.

 
At 17 lipca, 2007 18:40, Blogger pinio said...

washko:

Nooooooooooo bez przesady. Nie kłamać, a pisać tak żeby ludzie zrozumieli. Nie każdy ma wykaształcenie prawnicze i rozumie fachowe określenia (przez niektórych nazywane prawniczym bełkotem). Poza tym wiele razy jak słyszę nowomowę używaną przez adwokatów i sędzió zwłaszcza to się zastanawiam - do kogo oni mówią. Przecież większość tych biednych ludzi nie wie o co chodzi. No chyba, że o to chodzi by np oskarżony nie wiedział za co został skazany i o co w tym całym uzasadnieniu chodzi. Po drugie wiele razy widzę, że prawnicy mają problemy z poprawną polszczyzną, a np. sformułowania "liczba" czy "ilość" stosują wymiennie. A przecież to bardzo ważne - każdy polonista Ci powie....
Umówmy się więc, że fachowe słownictwo pozostawmy jednak branżowym portalom czy mediom.

 

Prześlij komentarz

<< Home