7.7.07

Nie biłem policjantów - mówi b. radny PO

Wraca sprawa incydentu w restauracji w centrum Wrocławia z udziałem radnego Marka Ignora i byłego radnego Pawła K.Ż. Z tym drugim wywiad dla portalu o2.pl przeprowadził Łukasz. Pojawia się tam bardzo wiele kontrowersyjnych twierdzeń, które skłoniły mnie do tego, by do sprawy powrócić.

Ten wywiad to ostry atak na policję i media. Sam Paweł K. Ż. jawi się tam jako ofiara spisku. Ma pretensje do dziennikarzy, że wymieniają go z pełnego nazwiska, a on przecież jest osoba prywatną:

(...) W dodatku mówiąc (media) o mnie z imienia i nazwiska, a ja jestem przecież osobą prywatną i sobie tego nie życzę.Nie chce Pan występować pod nazwiskiem?- Ależ skąd! Jestem „PKŻ”. Od dwóch lat jestem osobą prywatną.

Widocznie pan Paweł zapomniał już, że w czasie posiedzenia aresztowego zgodził się na podawanie jego pełnego nazwiska.

Co do relacji mediów. Oto kilka z nich: Gazeta Wyborcza Wrocław , Gazeta Wrocławska/Słowo Polskie , Radio Zet , TVP , RMF FM , Trybuna . Warto je porównać z tym co mówi P.K.Ż. Nie chcę oceniać tego co mówi b. radny i języka jakiego używa. Warto byście zrobili to sami... Na pewno jest to ważny wywiad bo mamy okazję po raz pierwszy poznać szeroko wersję wydarzeń prezentowaną przez ich uczestnika.

22 Comments:

At 07 lipca, 2007 15:32, Anonymous oporowski said...

Dobry wywiad, mam jednak wątpliwośc - zawsze ją mam w takich przypadkach - że bardziej potrzebny był on Kubusiowi, co oczywiście nie jest winą Łukasza...

 
At 07 lipca, 2007 16:49, Anonymous Na zapleczu said...

Wywiad naprawdę gites. Ale najciekawszy wątek nie dotyczy naszego jurnego platformiarza, ale posła PiS Jackiewicza i nienawiści do niego szeregowych gliniarzy. Teraz wiadomo dlaczego musiał odejść Matejuk (może nie dość konkretnie trzymał za twarz podwładnych) i Jaroch (prokuratura nie umorzyła jeszcze śledztwa i dawała przecieki do GW). Tak to Zbyszek kumpel Dawida załatwił Dawidowi umożenie sprawy. Wspomnicie nasze słowa, nas - spiskowych trolli.

 
At 07 lipca, 2007 16:52, Anonymous Na zapleczu said...

Zapraszamy również do naszego bloga, w którym piszemy o przyszłości politycznej innej, wielkiej postaci dolnośląskiej polityki - Kazimierza Ujazdowskiego. Do naszego trollowania wykorzystujemy serwis Dolnyslask24.info. Narazie nas nie wyrzucili :-)

 
At 07 lipca, 2007 20:02, Anonymous Page said...

"Nie chce oceniać (...) języka jakiego używa"

Zaraz? Chodzi o to, że w trakcie tej akcji poszło kilka "fucków"? Przy tego typu wydarzeniu - przyjmując wersję poszkodowanych - oczekiwałbyś, że będą wołać "Kurcze, bardzo proszę,żeby szanowni panowie policjanci mnie puścili"?

 
At 07 lipca, 2007 20:17, Anonymous Anonimowy said...

Czy autorzy mojego ukochanego bloga mogliby popracować nad ortografią tego wpisu oraz nadać mu tytuł?

 
At 08 lipca, 2007 02:21, Anonymous Anonimowy said...

Wraca sprawa incydentu w restaracji[RESTAURACJI] w centrum Wrocławia.

Pojawia się tam bardzo wiele kontrowersyjnych twierdzeń, które skłoniły mnie do tego[BRAK PRZECINKA] by do sprawy powrócić.

Sam Paweł K. Ż. jawi się tam jako ofiara spisku. ma [MA] pretensje do dziennikarzy, że wymieniają go z pełnego nazwiska[BRAK PRZECINKA] a on przecież jest osoba prywatną:

Warto je porównać z tym co mówi P.K.Ż. Nie chce[CHCĘ] oceniać tego co mówi b. radny i języka jakiego używa.
Na pewno jest to ważny wywiad[BRAK PRZECINKA] bo mamy okazję po raz pierwszy poznać szeroko wersje wydarzeń wobec jej uczestnika[TO 'WOBEC UCZESTNIKA' TO CHYBA JAKIŚ REGIONALIZM?? A PONADTO SKĄD TO 'JEJ'? JEŚLI WYDARZEŃ, TO 'ICH UCZESTNIKA'].

POZDRAWIA KOREKTOR ;)

 
At 08 lipca, 2007 13:48, Anonymous Anonimowy said...

coś mi nie pasuje w tej opowieści - PKŻ nie trafił do aresztu prosto z knajpy tylko najpierw do szpitala. Łukasz co z tym wątkiem? przecież do aresztu przewźli go na drugi dzień, więc musiała mu puścić adrenalina...
i druga rzecz - przeciąganie głową po kaloryferze powinno pozostawić jakieś ślady, a z fotek i relacji nie wyglądało. Przyjrzałeś się Łukasz PKŻ czy na telefon robiłeś? bo przez telefon nie widać generalnie ;)
reszta brzmi spójnie, rzeczywiście wszystko zależy od interpretacji: slowa PKŻ o tym, że zmieni się komendant to policjanci odpowiedzą rzecznik przekazał jako próby zwalniania policjantów. Mimo tych dwóch niescisłości i tak bardziej skłonny byłbym uwierzyć w wersję radnych niż policji

 
At 08 lipca, 2007 13:52, Anonymous Anonimowy said...

na zapleczu najciekawszy wątek to nie tylko Jackieicz ale również ten adwokat, który siedzi. To słynny Jacek L. który prawie rk czekał na akt oskarżenia w pudle. Inny, nieporuszony wątek to b. dziekan rady adwokackiejWojciech K. Za chwilę pewnie okaże się, że tak jak L. trzymją go na wydobywczym,,, A Jaroch nagle zrezygnował, więc pewnie za chwilę panowie wyjdą z pudła a zarzuty im stawiane okażą się funta kłaków warte

 
At 08 lipca, 2007 13:57, Anonymous Anonimowy said...

Pinio, jeśli podajesz dla porównania wersję mediów i nie zauważasz tych sformułowań, które przekazuje rzecznik policji a redaktorzy je podrasowują a czepiasz się języka PKŻ to gratuluję ci warsztatu dzienikarskiego

 
At 08 lipca, 2007 21:56, Blogger pinio said...

page:

oceniać słownictwa używanego przez P.K.Ż

 
At 08 lipca, 2007 21:59, Blogger pinio said...

anonimowi:

nie polemizuje z ludźmi, którzy nie pisza pod swoim nazwiskiem.

 
At 08 lipca, 2007 22:00, Blogger pinio said...

anonimowy korektor:
masz rację z błędami, moja wina. Co do tytułu, hmm, zawiódł Blogger.

 
At 08 lipca, 2007 23:14, Anonymous Unicorn said...

Azrael ciekawe wyznanie na swoim blogu machnął :))

 
At 11 lipca, 2007 10:33, Anonymous Anonimowy said...

pinio, twoja ksywka jest tyle samo warta co podpis "anonimowy", ale niech ci będzie - jestem oinip :)

 
At 11 lipca, 2007 12:00, Blogger Patrycja said...

Do anonimowy: "pinio" jest wart więcej niż "anonimowy" czy "oinip" (sic :) - bo wystarczy odrobinę znać układ strony 5W żeby wejść na profil Dominika i przeczytać o nim to i owo, albo po prostu zerknąć na główny baner bloga:).
Za błędy i redaktorskie wpadki przepraszamy, a co do nudy i spóźniania się: cała masa blogów w sieci, wiele wolnych wyborów przed każdym:)
Czasem słońce, czasem deszcz:)

 
At 14 lipca, 2007 23:06, Blogger Aleksander said...

Komuna rozprawiała się z opozycją przy pomocy nieznanych sprawców. Aktualnie Bracia rozprawiają się z opozycją przy pomocy Policji. W tym przypadku to ona staje się ofiarą a medialnymi katami uprzednio wskazani sprawcy. Rzymianie mawiali, iż winnym przestępstwa jest ten, kto odnosi z niego korzyść.

 
At 15 lipca, 2007 12:26, Blogger pinio said...

Aleksander- sugerujsze, że policja dostała od Braci zlecenie na rozprawienie się z Pawłem K. Ż. ? On już nawet nie jest z opozycji, bo się wypisał po skazaniu go za kierowanie samochodem po pijanemu i próbę przekupienia policjanta parę lat temu. Oczywiście ironizuję. W tym przypadku myśle, że sąd zadecyduje o skierowaniu na leczenie...

 
At 15 lipca, 2007 14:19, Blogger Aleksander said...

W tamtym czasie media prywatne zaczęły pokazywać spot PO z dyrektorami kontraktowymi PiS i Lekarzami. Riposta była kwestią czasu i miejsca, lecz to nie Paweł był naprowadzany na linię strzału. Kaczmarski śpiewał, że nie lubi zbiegów okoliczności, które pojawiają się gdy ktoś chce osiągnąć cel. A właśnie takie okoliczności pojawiły się gdy Bracia poczuli, że ich pozycja słabnie. To nie jest przypadek. Czy może sposób odwołania koalicyjnego wice-premiera nie jest tego najlepszym dowodem ?

 
At 15 lipca, 2007 21:35, Anonymous pinio said...

aleksander:
porównywanie odwołania wicepremiera z zatrzymywaniem Pawła K.Ż. to gruuuuuube nadużycie chyba ....

 
At 16 lipca, 2007 22:12, Blogger Aleksander said...

Dominiku,
chciałem zwrócić uwagę na sposób deprecjonowania osób aktualnie niewygodnych dla funkcjonowania systemu. W tym przypadku nie chodziło o Pawła. Jako postać bardziej "malownicza" media wysunęły go na czoło, jednak uważam, że celem był przewodniczący PO na Dolnym Śląsku.
Pozdrawiam

 
At 17 lipca, 2007 18:43, Blogger pinio said...

Aleksander - a co do pana Ignora to oczywiście nie będę polemizował bo nie wiem. Mogło tak być lub nie. Sam nie wiem. Myślę, że tak naprawdę wogóle przebieg tego jak to wyglądało ustali sąd.

Ja ostatnio miałem okazję słuchać tego co Pan K.Ż mówił o incydencie pod Synagogą. Wersja była tak skrajnie różna od tego co podawała policja, że nie mogłem w to uwierzyć.

 
At 17 lipca, 2007 20:11, Blogger Aleksander said...

Aktualnie mam kiepskie rozeznanie co do merytorycznych kwalifikacji funkcjonariuszy. Gdy laweciarz na rondzie przerysował mi karoserię i nie był uprzejmy się zatrzymać, to ze względów ubezpieczeniowych zgłosiłem ten fakt Borowskiej. Zgłoszenie uzupełniłem o dane sprawcy: Typ auta, kolor, nr rejestracyjny. Już po kilku dniach zostałem entuzjastycznie powiadomiony o wykryciu sprawcy oraz o jego przyznaniu się do wszystkiego. To że w objęciach funkcjonariuszy (na komendzie, za rogiem, na odludziu) większości rura mięknie, to akurat nie jest dla mnie niezrozumiałe (aczkolwiek doświadczeń miałem nieco więcej z MO). Nie rozumiem jednak skąd takie samozadowolenie z wykrycia sprawcy, skoro ten fragment roboty odwaliłem za nich. Oczywiście nie można generalizować, że cały system naszego bezpieczeństwa jest oparty na chaotycznych działaniach uwieńczonych pięknym raportem dla przełożonych, którzy to zredagują na jego podstawie i na podstawie innych jemu podobnych, jeszcze piękniejszy raport dla swoich przełożonych itd. Efektem tego jest przeświadczenie systemu o własnej skuteczności i nieomylności. W dzieciństwie byłem prowadzany przez ojca na mecze Śląska Wrocław. Dzisiaj na ten pomysł z wiadomych względów bym nie wpadł, bo moi aniołowie stróżowie są kompletnie zaangażowani w ściganie obszczymurków mediowaniu w pyskówkach. W poważniejsze tematy lepiej się nie angażować, bo można nieszczęśliwie wykazać się indolencją, albo nawet dostać na chrzcinach wieszakiem po głowie.

 

Prześlij komentarz

<< Home