30.9.07

Czy zdelegalizować lekarskie związki zawodowe?

Stowarzyszenie Pacjentów Primum Non Nocere proponuje delegalizację lekarskich związków zawodowych. Nie podobają mu się skutki protestów medyków (ewakuacje pacjentów szpitali) i ich żądania.

Ostatnie miesiące przynoszą dramatyczne doniesienia o tragedii przeżywanej przez chorych przewożonych do innych szpitali. Tak jest m.in. teraz w Częstochowie. Ostatnio zareagowało Stowarzyszenie Pacjentów Primum Non Nocere. W wydanym oświadzeniu jego szef Adam Sandauer podnosi dwie kwestie. Pierwsza dotyczy delegalizacji związków zawodowych lekarzy:

"Pragnę publicznie przypomnieć Panu Premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu sytuację z roku 1984. Wtedy to amerykański Związek Zawodowy Kontrolerów Ruch Lotniczego, domagając się podwyżek zagroził dezorganizacją transportu lotniczego w USA. Ronald Reagan nie zawahał się wtedy zdelegalizować działania Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego".

Swoje propozycje tłumaczy tak:

"Leczenie wynika z poważnych dolegliwości a nikt nie leczy się dla przyjemności. Odmawianie przeprowadzania planowych zabiegów operacyjnych, to zbędne przedłużanie cierpienia. Jest to nieludzkim okrucieństwem wobec chorych i jako takie, zakazane jest przez art.40 Konstytucji".

Adam Sandauer krytykuje też żądania lekarzy:

"Postulaty Związku Zawodowego Lekarzy, min.5 tys. pensji dla każdego lekarza jeszcze przed zrobieniem specjalizacji, są nie do przyjęcia. Żaden zawód nie ma takich gwarancji. Wygląda na to że postulaty te mają na celu przedłużanie i zaognianie konfliktu".

Oczywiście oświadczenie jest jednostronne. Trudno przecież nie zrozumieć żądań lekarzy, którzy rzeczywiście zarabiają zbyt mało. Ale ostatnio mój znajomy z pracy ( po groźbach lekarzy, że wyjadą z kraju) stwierdził: "jak chcą niech wyjeżdżają za granicę więcej zarabiać. Przyjadą nowi, może lepsi ze Wschodu".

Ciekawy jestem co sądzicie Wy o tym sądzicie, ja jestem oczywiście przeciwko delegalizacji. Tak daleko jeszcze chyba nikt się nie posunął w ostatnich latach aby proponować delegalizację związków zawodowych.

11 Comments:

At 30 września, 2007 11:17, Anonymous Anonimowy said...

Bron Boze ! Niech walcza, moze cos z tego bedzie. Ja np. lubie kiedy moja wyplata miesieczna zawiera 5 pozycji na lewo od przecinka (w plz), wiec wybralem sie tam, gdzie mi to zapewniono, czyli za granice. W Polsce chora jest sama sluzba zdrowia - ale slyszalem, ze wolny rynek sam sie reguluje (w tym wypadku uzdrawia) ;-)

 
At 30 września, 2007 12:08, Blogger Łukasz said...

Ja w ogóle nie rozumiem tego halo wokół zwalniających się z pracy lekarzy. To wolni ludzie, mają święte prawo decydować o swoim życiu zawodowym i walczyć o swoje zarobki - choćby przenosząc się do tzw. lepszych stref płatniczych.

Co do związków zawodowych - jest to ciekawe pytanie. Służba zdrowia ma trochę podobny status do strategicznych sektorów gospodarki (energetyka, przesył paliw itp.). Tak się składa, że w owych sektorach związkowcy czasem po prostu trzęsą przedsiębiorstwami. Tak jest np. w KGHM czy (w dużym stopniu) w energetyce. Zatem albo rozpędźmy związki we wszystkich sektorach gospodarki i usług publicznych, które uznamy za strategiczne (mogłaby się tu zmieścić także np. komunikacja miejska w Kielcach, o którą niedawno związkowcy stoczyli ostry bój z władzami tego miasta), albo uznajmy, że związki lekarzy czy pielęgniarek mają takie same prawa do walki o interesy swoich grup zawodowych jak związki górników czy pracowników KGHM.

 
At 30 września, 2007 12:55, Blogger pinio said...

łukasz:
jaka jest siła związków, a przede wszystkim ZZPPM w KGHM widac po sprawie ostatniej dywidendy. Kiedy to pozew złożony przez posła SLD i szefa związku Ryszarda Zbrzyznego zablokowała (do czasu prawomocnego wyroku) wypłatę ponad 1,5 mld. zł. dywidendy skarbowi państwa. Z drugiej strny zabranie przez skarb państwa całego zysku spółki było skandaliczne ...

 
At 30 września, 2007 13:44, Blogger Łukasz said...

Pinio,

Na komendę posła Zbrzyznego KGHM po prostu staje. Wszyscy o tym wiedzą. Dlatego np. nikt rozsądny nie powie głośno, że należy sprywatyzować KGHM, bo naraziłby się na srogi gniew miedzianego proletariatu.
Niemal równie silna w KGHM jest "Solidarność" pod wodzą Józefa Czyczerskiego. Konkuruje ze związkami Zbrzyznego, ale ma de facto taką samą ideologię jak one. Po prostu Zbrzyzny ma więcej do powiedzenia, gdy w kraju rządzi lewica, a Czyczerski - gdy u steru jest prawica.

Przy czym zdaje się, że obaj mają ideowych wrogów w swoich własnych obozach. Głównym oponenetem Zbrzyznego jest prof. Jan Rymarczyk, działacz SLD, lider dolnośląskiej Ordynackiej, który jako sekretarz rady nadzorczej KGHM (za lewicy) prezentował opcję liberalną, antyzwiązkową, co zaowocowało ostrym konfliktem ze Zbrzyznym. Nie wiem, kto na prawicy wojuje z Czyczerskim, ale podejrzewam, że mogą to być etatyści z PiS (którzy zabierają KGHM-owi dywidendę, tudzież próbują zmusić tę spółkę do przejęcia LOT-u i/lub PAK-u), albo jacyś bliżej nieokreśleni liberałowie z PO (na pewno takim liberałem nie jest Grzegorz Schetyna, który posłuje z okręgu KGHM-owskiego i przy okazji każdych wyborów musi publicznie zapewniać, że PO nie sprywatyzuje KGHM). Choć gdy piszę "liberałowie z PO", to palce jakoś kamienieją mi nad klawiaturą, bo - szczerze powiedziawszy - nie wiem czy w tej partii są jacyś gospodarczy liberałowie.

 
At 30 września, 2007 14:19, Blogger pinio said...

Łukasz:
a propo liberałów. To dzisiaj w "Kawie na ławie" Komorowski gratulował Giertychowi, że ten staje się w swoich obietnicach coraz bardziej liberalny 8-)

 
At 30 września, 2007 14:31, Blogger Łukasz said...

Pinio,

Giertychowska LPR chyba od dawna miała dość liberalne poglądy na gospodarkę, tyle że tego nie eksponowała (nie ten elektorat). Teraz zbliżyła się do UPR i zaczęła podkreślać swój liberalizm.

Ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że z sojuszu LPR/UPR/PR wyłoni się jakieś nowe, liberalne centrum w stylu dawnej KLD :)

 
At 30 września, 2007 15:01, Anonymous Anonimowy said...

Nazywac narodowego socjaliste liberalem... Brrrr.

 
At 30 września, 2007 19:27, Anonymous washko said...

Akurat kwestia związków zawodowych i pozwu Zbrzyznego nie ma ze sobą żadnego związku. Zbrzyzny jest akcjonariuszem i dlatego mógł pozwać KGHM.

Co do delegalizacji związków, to jest to pomysł idiotyczny, bo problemem nie są związki tylko strajki. Uważam, że lekarze nie powinni mieć prawa do strajku, bo żądania płacowe nigdy nie będą mogą być stawiane ponad prawa pacjentów do ochrony zdrowia. A jeśli pracodawca nie chce spełniać żądań płacowych, to lekarze mogą się zwalniać. Jak się wszyscy zwolnią, to w końcu coś się zmieni na lepsze (np. zostanie zamknięte wiele nierentownych placówek).

 
At 30 września, 2007 19:33, Blogger pinio said...

washko:
ja od wielu lat jestem zwolennikiem likwidacji obowiązkowego ubezpieczenia i pozostawienia alternatywy korzystania z prywatnej. Jak coś mi dolega (rzadko się to zdarza)niemal zawsze (wyjątkiem jest przychodnia alergologiczna) chodzę do prywatnego lekarza. Wizyty w publicznych placówkach powodują dreszcze i obrzydzenie. A konowała nazywającego się neurologiem , u którego byłem w ubiegłym roku pozbawiłbym natychmiast prawa wykonywania zawodu i przekułbym mu bębenki ...

 
At 01 października, 2007 10:49, Anonymous Olgierd said...

Nie tyle zdelegalizować co sprowadzić do roli identycznej jak mają inne stowarzyszenia - i nic więcej.

Co do Romana G. to przypominam sobie jak bodajże 2 lata temu, przed wyborami prezydenckimi (a może wcześniej?) w sławnym wywiadzie dla Olejnik powiedział o sobie "my taczeryści".
On po prostu potrafi opowiedzieć wszystko.

Mimo wszystko 100 razy bardziej wolę Giertycha niż Leppera.

 
At 06 października, 2007 20:06, Anonymous Anonimowy said...

Nazywac narodowego socjaliste liberalem... Brrrr.



Nie jest znowu taki socjalista - takie PO (liberalowie) tez glosowalo ZA becikowym. Pozostaje sie cieszyc, iz socjalizm jest w odwrocie ^^

 

Prześlij komentarz

<< Home