3.9.07

Opozycja wali w PiS jak w bęben, a PiS wciąż spada na cztery łapy. Czy to stała tendencja?

Czy obóz braci Kaczyńskich jest niezatapialny? Jak na razie - tak. Przyjrzyjmy się temu, co dzieje się od kilku dni.

Przez parę ostatnich tygodni opozycja prowadziła operację "Janusz Kaczmarek". Ten były minister spraw wewnętrznych miał być kimś w rodzaju świadka koronnego, którego rzekomo sensacyjne zeznania spowodują upadek rządu Jarosława Kaczyńskiego i trwałe odsunięcie PiS od władzy. LPR i Samoobrona (czyli LiS) wysunęły nawet kandydaturę Janusza Kaczmarka na premiera rządu tymczasowego, który miałby powstać po obaleniu gabinetu J. Kaczyńskiego.

Ta operacja właśnie kończy się fiaskiem. Dlaczego?

Po pierwsze
- bo słynna piątkowa konferencja prasowa prokuratorów dowiodła - w moim przekonaniu - że Kaczmarek jest niewiarygodny. Co więcej, rzuciła cień na charakter jego związków z Ryszardem Krauze.

Po drugie - bo zaczęła kruszyć się jedność LiS-a i koncepcja "Kaczmarek na premiera". Oto w poniedziałek rano Andrzej Lepper zapowiedział, że Samoobrona może wycofać poparcie dla Kaczmarka. To cios w Romana Giertycha, który wbrew ustaleniom prokuratury upierał się przez cały weekend, że Kaczmarek jest wiarygodny i pozostaje kandydatem LiS na premiera.

Po trzecie - bo słowa Kaczmarka podważa (w swoim blogu, w dwóch tekstach z 1 września) także Sylwester Latkowski, u którego wszak Kaczmarek został zatrzymany w czwartek rano przez ABW. A przecież tamtego dnia najście ABW na dom Latkowskiego bywało interpretowane przez wrogów PiS jako cios w wolne media, zadany przez obóz braci Kaczyńskich. Zwolennicy PiS zastanawiali się z kolei, co właściwie Kaczmarek robił u Latkowskiego i co może łączyć obu panów. Odnoszę wrażenie, że obu obozom wydawało się, iż Latkowski i Kaczmarek przemówią jednym głosem. Nic z tego. Latkowski wyraźnie dystansuje się od Kaczmarka.

Niemniej, w niedzielę było już jasne, że zarówno operacja "Janusz Kaczmarek", jak i sprawa słynnego przecieku z lipcowej akcji CBA w ministerstwie rolnictwa są passe. Że to tematy drugorzędne. Zaś prawdziwa batalia rozgrywa się o Ryszarda Krauzego i jego domniemane wpływy. To tu miałoby się kryć serce domniemanego "układu" - zdawał się podpowiadać mediom obóz PiS.

"Gazeta Wyborcza" podsunęła wówczas opozycji iście makiaweliczny pomysł: podejmijmy temat Krauzego i sprawdźmy, co łączy tego multimilionera z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Informacja "Wyborczej" była taka: 13 lipca ABW przeszukiwała domy Ryszarda Krauzego. Ten jednak zadzwonił do Lecha Kaczyńskiego (na prywatną komórkę) i prezydent wstrzymał akcję ABW. Jak to czytać? Ano tak, że jeśli "układ" istnieje, to Lech Kaczyński jest jego częścią. Jeśli więc PiS wali w "układ", to uderza też w swojego prezydenta. Jeśli zaś nie chce osłabić prezydenta, musi odstąpić od atakowania Ryszarda Krauzego.

Nius "Wyborczej" gruchnął w niedzielę wieczorem. W poniedziałek rano Kancelaria Prezydenta podała, że Lech Kaczyński źle się poczuł i został przewieziony do szpitala. Wydawało się, że oto obóz PiS został trafiony. Tym celniej, że przecież prezydent to najcenniejszy atut PiS. W razie przegranej w przedterminowych wyborach obóz braci Kaczyńskich miał skupić się właśnie wokół Lecha Kaczyńskiego, który mógłby szachować działania dowolnego rządu powołanego przez obecną opozycję.

Ledwo jednak minęło południe i usłyszeliśmy dwie informacje nadane przez szeroko pojęty obóz rządzący:

1. Lech Kaczyński nie jest w złym stanie. Po prostu rzygał i miał 38-39 stopni gorączki. Ze szpitala wyszedł szybko, ok. godz. 14.00.

2. Rewelacje "Gazety Wyborczej" okazały się - hmmm... - nieco naciągane
. U Krauzego nie działało ABW, a CBA. Zaś interwencja Krauzego u prezydenta nic nie dała, bo Lech Kaczyński nie wstrzymał akcji CBA. Funkcjonariusze tej specsłużby wykonali tamtego dnia swoje zadania w 100 proc.

Opozycja straciła więc kolejny argument. Szuka nowych. Jej następny ruch już znamy. Dzisiaj wieczorem, w programie "Teraz My" (TVN), Andrzej Lepper ma ujawnić jakieś rzekomo nowe fakty dotyczące finansowania Porozumienia Centrum na początku lat 90. Być może jest to ta wiedza, którą posiadł ponoć Jarosław Marzec, odwołany niedawno szef CBŚ. Podaję za Radiem ZET:
Sprawa zaczęła się wiele miesięcy temu, kiedy CBŚ rozbijało tak zwany układ warszawski. W trakcie aresztowania Pawła Bujalskiego - niegdyś prawej ręki prezydenta stolicy Pawła Piskorskiego - przeszukano mieszkanie. Bujalski wynajmował to mieszkanie od przebywającego w więzieniu Macieja Zalewskiego, współwłaściciela sławnej spółki Telegraf. Tam funkcjonariusze CBŚ zajęli komputer. Jak się później okazało należący właśnie do Zalewskiego.

Według naszych informatorów ze służb, znaleziono tam liczne dokumenty dotyczące Porozumienia Centrum i pamiętnik pisany przez Zalewskiego. Mogą tam się znajdować nieznane dotąd fakty dotyczące zarówno powstania PC braci Kaczyńskich jak i historie z ich pracy w Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. To wszystko dostało się w ręce Jarosława Marca.
Jeśli Marzec rzeczywiście ma jakiś sensacyjny pamiętnik Zalewskiego, a Lepper przedstawi zawartość tego dokumentu, to niezależnie od jego zawartości warto będzie zapytać: a) Czy to legalne, że szef CBŚ zachował dla siebie takie dokumenty? b) W jaki sposób Andrzej Lepper uzyskał dostęp do tych materiałów? I czy legalnie? c) Co łączy Leppera z Marcem?

Tymczasem radio RMF FM podaje, że Andrzej Lepper ujawni zapis nigdy nie wyemitowanego telewizyjnego wywiadu z Grzegorzem Żemkiem, niegdyś szefem FOZZ, współpracownikiem WSI. Cytuję za internetową stroną RMF FM:
To nagranie nieistniejącego już programu Gość Jedynki sprzed ponad pięciu lat. W areszcie przy Rakowieckiej dziennikarz telewizji publicznej rozmawiał z byłym prezesem FOZZ i wypytywał go o nielegalne finansowanie partii braci Kaczyńskich - Porozumienia Centrum.

Jak mówią reporterowi RMF FM ci, którzy wywiad widzieli, rozmowa jest robiona z tezą - Żemek jest mało przekonujący i nie operuje dowodami. Być może dlatego ten wywiad nie ujrzał nigdy światła dziennego, ale jego kopie trafiły do kilku osób.

Zapewne któraś z nich przekazała nagranie politykom Samoobrony i jeśli Lepper nie zmieni zdania, strzelba która przez kilka lat wisiała na ścianie zostanie odpalona na użytek kampanii wyborczej.
Ciekawe, że o tym materiale pisał niedawno Sylwester Latkowski w swoim blogu. Jego zdaniem, wywiad jest "manipulacją" i "brudną dziennikarską robotą".

Swoją drogą, jest zastanawiające, że właśnie w dniu, w którym Lepper ma ujawnić jakieś porażające informacje na temat PC, media ogłaszają, iż "policja zatrzymała Piotra Tymochowicza, który doradzał Andrzejowi Lepperowi", i to jako osobę podejrzewaną o posiadanie materiałów z pornografią dziecięcą. Zaś sam Lepper publicznie ogłasza, że zdarzało mu się zdradzić żonę, a nawet miał przygodę z prostytutką.

Tak czy inaczej, czekam na to, co powie Lepper. I na to co odpowie PiS. Czy partia braci Kaczyńskich także i tym razem spadnie na cztery łapy?

16 Comments:

At 03 września, 2007 15:32, Anonymous Anonimowy said...

Swoja drogą bardzo ciekawe, ze gdy CBA/ABW/CBS... wkracza do domu Pana K. ten dzwoni do Pana Prezydenta.

A to mialo miejsce.

 
At 03 września, 2007 15:34, Blogger pinio said...

Kolejna ciekawa informacja pojawiła się na portalu wprost.pl
Tygodnik pisze,że Marzecz (b, szef CBŚ) został zatrzymany w dniu zatrzymania Kaczmarka i pozostałych dwóch panów. I nie postawiono mu zarzutów ...

http://www.wprost.pl/ar/?O=113240

 
At 03 września, 2007 15:54, Anonymous makowski said...

już mnie to chyba nudzi; ale macie:

http://www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=18549

a do tego:

Bezpośrednio po śmierci Blidy Wassermann zapowiedział, że złoży wniosek o to, by premier Kaczyński zawiesił Święczkowskiego w obowiązkach szefa ABW do czasu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Tak się jednak nie stało. Święczkowski został wysłany na urlop. Niedawno premier ogłosił, że przymusowy urlop już się skończył, i Święczkowski wraca na stanowisko. Nie kierował on ABW zaledwie dwa tygodnie. Wassermann dostał po nosie.

nie daje linku; bo to ze Szmaty Urbana (tfu!) ale do Puzzla pasuje...

 
At 03 września, 2007 16:18, Blogger Czarny said...

Żemek wiecznie żywy. Czekamy jeszcze na Pineiro. Czy chłopcy ze spalonych wsi nie mogą wymyślić czegoś lepszego?

 
At 03 września, 2007 16:38, Anonymous obw said...

fakt, to co mowil Pineiro bylo ciekawe
zwlaszcza w kontekscie przegranej sprawy przez Kaczynskiego

 
At 03 września, 2007 16:44, Blogger pretm said...

Ponieważ, jak rozumiem Tymochowicz jest tu użyty jako przykład przeciwuderzenia to proszę jeszcze dodać, że właśnie na TVN pokazują Anetę Krawczyk i inne panie, które obciążają Leppera.

Wszystko robota PiSu.

 
At 03 września, 2007 16:46, Anonymous guci0 said...

"Czy partia braci Kaczyńskich także i tym razem spadnie na cztery łapy?"

Odpowiedź jes prosta, spadnie a nawet zyska.

Przecież na "chłopski rozum" widać, że nieprzychylni i Ci co chcą "zwalczyć" PiS nie mają tak naprawdę ani jednego argumentu.

PiS każde posunięcie jest i będzie wstanie (jeżeli będzie taka konieczność) odwrócić na swoją korzyść.

Bitwe oraz Wojne wygrywa i wygra PiS, wybory również.

Pozdrawiam

Paweł

 
At 03 września, 2007 16:56, Blogger pretm said...

"fakt, to co mowil Pineiro bylo ciekawe zwlaszcza w kontekscie przegranej sprawy przez Kaczynskiego"

Jakie przegranej? Bo ja pamiętam taki wyrok sądu z 2004:

"Jakub Kopeć, wydawca książki "Po drugiej stronie lustracji" o kulisach afery FOZZ, będzie musiał przeprosić Jarosława i Lecha Kaczyńskich za naruszenie ich dóbr osobistych - orzekł sąd.

Kopeć napisał, że Janusz Heathcliff Iwanowski Pineiro na początku lat 90. przekazywał pieniądze z FOZZ na działalność PC. Podał też, że "dwa, a może trzy FOZZ-owskie z pochodzenia miliony dolarów, jakie przepłynęły przez konta Cliffa Pineiro, miały być użyte do powołania Powszechnego Banku Gospodarczego, który z kolei miał zapoczątkować budowę imperium finansowego Porozumienia Centrum, partii bliźniaczych braci Kaczyńskich".

Sąd uznał, że brak podstaw, by twierdzić, że między Pineiro a Kaczyńskimi była jakakolwiek bliższa znajomość. Nie można więc podejrzewać, że przyjmowali oni pieniądze. - Każdy taki zarzut to naruszenie dóbr osobistych - stwierdził sąd. Wyrok nie jest prawomocny. Kopeć zapowiedział apelację."

 
At 03 września, 2007 17:54, Anonymous Anonimowy said...

PiS spada na cztery łapy z prostego powodu:

Mają służby i prokuraturę działającą tak: dajcie człowieka i znajdę dowód.

Mają tubę propagandową TVPis i szmatławca Fakt i Wprost.

A wyborów i tak nie wygrają.

 
At 03 września, 2007 18:29, Anonymous Anonimowy said...

SKANDAL!!!! PREWENCYJNE ZATRZYMANIE TYMOCHOWICZA - Tymochowicz wolny, pedofilskich zdjęć nie było ...

 
At 03 września, 2007 19:37, Anonymous piotrek said...

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4456921.html
Bez komentarza.

 
At 03 września, 2007 19:47, Blogger pinio said...

wyniki sondażu Wyborczej dają zwycięstwo PiS-owi. Dobrze mówił Najsztub w sobotę, że piatkowa konferencja prokuratury dała PiS-owi wygranie wyborów ... To dopiero sondaż, wybory nie wiadomo kiedy. Ale to nowość ostatnich tygodni czy nawet miesięcy w sondażach. Cóż ...

 
At 03 września, 2007 21:04, Anonymous Anonimowy said...

oCzywistym jest fakt, że aby PiS przegrał społeczeństwo musi się zmobilizować i pójść an wybory. Nie ma lepszego sposobu na przegranie wyborów niż prowadzenie w sondażach! I właśnie w GW PiS prowadzi znaczy że przegra!

 
At 03 września, 2007 21:07, Anonymous Anonimowy said...

Dobre uzupełnienie:

http://krzysztofleski.salon24.pl/31114,index.html

Może GW zamieszczając sondaż wpuszcza PiS w maliny? ;) Proszę o fajne teorie spiskowe. I marzę, że Nasz Dziennik zamieści sondaż dający Platformie... większość konstytucyjną - to będzie pole do spekulacji!

 
At 03 września, 2007 22:30, Anonymous MeeHau said...

"1. Lech Kaczyński nie jest w złym stanie. Po prostu rzygał i miał 38-39 stopni gorączki. Ze szpitala wyszedł szybko, ok. godz. 14.00."

"Rzyga"? Może w ogóle "haftuje"? Z całym szacunkiem dla autora, ale czy nie zna on mniej kontrowersyjnego wyrażenia świadczącego o wydalaniu pokarmu drogą, którą się go przyjmuje?

Hint: "wymiotuje" albo "zwraca" zabrzmiałoby lepiej i nie raziłoby tak mocno po oczach.

 
At 04 września, 2007 20:50, Anonymous Anonimowy said...

"1. Lech Kaczyński nie jest w złym stanie. Po prostu rzygał i miał 38-39 stopni gorączki. Ze szpitala wyszedł szybko, ok. godz. 14.00."

To się często zdarza gdy występuje stres, napięcie, strach. Czego się boi lech Kaczyński? ŻE KACZMAREK WCIĄŻ CŚ JEDNAK POWIE?

 

Prześlij komentarz

<< Home