25.2.09

"Dziennik" vs. "Wyborcza" - bój to jest ich ostatni?

"Dziennik" zaciekle atakuje "Gazetę Wyborczą". Ta mu się odgryza. To już wiemy.

W tym kontekście przyszła mi do głowy pewna hipoteza.

Od lat wiadomo, że obecne szefostwo "Dziennika", zwłaszcza Cezary Michalski, organicznie nie znosi "GW" i Adama Michnika. Michalski ma wręcz problem z napisaniem jakiegokolwiek tekstu o współczesnej Polsce, w którym nie czepiałby się "Wyborczej" i jej szefa. "Dziennik" uczynił z tej postawy jeden z fundamentów swojej ideologii.

Czas jednak pokazał, że: a) "Dziennikowi" nie udało się realnie osłabić "Wyborczej"; b) co gorsza, sam "Dziennik" tonie.

Oto parę liczb. W 2008 r. spadła sprzedaż niemal wszystkich dużych gazet. Kto stracił najwięcej? "Dziennik". Piszą o tym Wirtualnemedia.pl - stamtąd pochodzi poniższa tabelka:

Czyli średnia sprzedaż "Dziennika" wynosiła w 2008 r. nieco ponad 107 tys. egzemplarzy dziennie. Wynik "Wyborczej": ponad 393 tys.

Ale nie to jest najgorsze. Oto w grudniu 2008 r. "Dziennik" odnotował najsłabszą sprzedaż w swej historii - 71 tys. egzemplarzy! ("Wyborcza" - 388 tys.). Oto stosowna tabelka (za Wirtualnymimediami.pl):

W tym samym czasie wydawca "Dziennika" - Axel Springer - chce kupić "Rzeczpospolitą" (która zresztą sprzedaje się o wiele lepiej niż "Dziennik"). Jeśli kupi, to nie wierzę, że utrzyma "Dziennik" przy życiu. Zwłaszcza że cały rynek prasy wszedł w czas kryzysu.

W tej sytuacji ekipa "Dziennika" przypuszcza zmasowany szturm ideologiczno-publicystyczny na "Wyborczą". Po co? Czy czują, że toną i wiedzą, że to ostatnia szansa, by dokopać znienawidzonemu wrogowi? Stąd ich furia?

Ale może po cichu liczą na to, że tym razem uda im się realnie osłabić "GW". Wszak "Wyborcza" też przechodzi trudne chwile. Jej sprzedaż egzemplarzowa spada (choć nie tak spektakularnie, jak "Dziennikowi"). Zaś akcje Agory - wydawcy "GW" - lecą na łeb, na szyję. Oto wykres ich wartości za ostatnie trzy lata (za Money.pl):

Niedawno przez "Wyborczą" przetoczyła się fala zwolnień grupowych. Można też odnieść wrażenie, że zarówno "GW", jak i Agora mają problem z wewnętrznym ułożeniem jednoznacznej i trwałej struktury zarządzania (trzeci prezes w ciągu paru lat; głównodowodzący "GW" w randze wicenaczelnego, a nie pełnego redaktora naczelnego...).

Gdy obserwuję atak "Dziennika" na "GW" to jakoś natrętnie nasuwa mi się obraz tonącego marynarza próbującego wywrócić przepływającą obok łódkę, której załoga właśnie rozpaczliwie łata dziury w pokładzie, by nie utonąć.

Tymczasem nieco dalej majestatycznie sunie przez fale dumna armada wojenna. Krążowniki, lotniskowce, ale też setki mniejszych łodzi i całkiem maleńkich łódeczek. Mają się świetnie. Płyną do przodu. I nawet nie widzą tych rozpaczliwie szamocących się, tonących marynarzy, których właśnie mijają.

Ta armada to internet. Nowy medialny mainstream.

6 Comments:

At 25 lutego, 2009 13:30, Blogger Patrycja said...

Ave:-)

 
At 25 lutego, 2009 13:41, Anonymous Olgierd said...

To co, obstawiamy czy Dziennik będzie jeszcze na rynku za rok? :-)

 
At 25 lutego, 2009 13:56, Blogger Łukasz said...

Olgierd,
Jeśli Axel kupi "Rzepę" - to nie będzie "Dziennika".

Pytanie: czy pozostanie Dziennik.pl?

 
At 25 lutego, 2009 18:56, Blogger Ossad said...

O, od kiedy to blog poetycki? ;)))
Od czterech lat nie kupuję, nie czytam pulpowych szmat dziennych. Niech więc toną, może jeden czy drugi bloger poświęci tej katastrofie pół lub ćwierć notki ;)
U mnie na blogu o nowej inicjatywie na DŚ24.
Pozdrawiam!

 
At 25 lutego, 2009 23:35, Anonymous Anonimowy said...

Tonący brzydko się chwyta.

 
At 26 lutego, 2009 09:19, Anonymous Anonimowy said...

oby tylko scenariusz kupna Rzepoy przez Axela się nie sprawdził. Niech Rzepa zostanie taka jaka jest: chyba jedyna w miarę obiektywna gazeta w wiekszym nakładzie

 

Prześlij komentarz

<< Home