31.7.06

Kazimierz Marcinkiewicz pisze bloga

Były premier, a obecnie p.o. prezydenta Warszawy Kazimierz Marcinkiewicz założył dziś bloga!

Pierwszy wpis jest dość zadziorny. Marcinkiewicz opisuje m.in. zabawę w sopockiej dyskotece w wieczór, gdy rozstał się z rządem ("Sporo ładnych i świetnie tańczących dziewczyn. To zawsze cieszy"). I polemizuje z tymi, którzy zarzucają mu, że jako premier zajmował się głównie autopromocją, a nie realną robotą ("Jakież to bzdury").

O blogu Marcinkiewicza obszernie pisze dzisiejszy "Dziennik" (na str. 8).

- To będą prywatne opinie Kazimierza Marcinkiewicza, nie będą wygłaszane w imieniu urzędu miasta czy PiS - tłumaczy "Dziennikowi" rzecznik ekspremiera Konrad Ciesiołkiewicz.

"Dziennik" pisze też...:

"Pomysł prowadzenia bloga powstał, gdy Marcinkiewicz był premierem. Wtedy polityk nie zgodził się na to. Wrócił do tego, gdy został kandydatem PiS w wyborach na prezydenta stolicy. Marcinkiewicza przekonali synowie, w tym najstarszy Maciej, student informatyki. - Blog będzie uzupełniany prawie codziennie, a na pewno kilka razy w tygodniu - dodaje Ciesiołkiewicz.
Uruchomienie blogu łączy się z psikusem, który Marcinkiewiczowi spłatał jeden z internautów. Ktoś zajął wcześniej planowany adres - www.kazimierzmarcinkiewicz.blog.onet.pl. Były premier musiał zadowolić się adresem www.kmarcinkiewicz.blog.onet.pl.

Jako "dobry pomysł na zdobywanie nowych zwolenników" określił bloga spytany przez "Dziennik" Adam Łaszyn, specjalista od marketingu politycznego.

W tej samej gazecie, tyle że na ostatniej stronie, możemy poczytać o blogu Segolene Royal, kandydatki socjalistów na prezydenta Francji. "Dziennik" przypomina, że autorami blogów są też m.in. Jonathan Carroll, Krystyna Janda i Ryszard Czarnecki.

13 Comments:

At 31 lipca, 2006 12:19, Blogger jotesz said...

...no wysyp blogów!
niedługo będzie można nawrzucać osobiście każdemu politykowi...
tylko, czy będzie nam sie chciało?

Do ryszczara nigdy nie chciałem się wpisywać, bo i po co? Dla samej przyjemności nawrzucania? To niech sobie zostawi galbosfera i inne katarynki nienawiści...

 
At 31 lipca, 2006 12:21, Anonymous Haribu said...

Zaliczylem juz wpis do Księgi Gości pana ex-premiera.

Czy dostali Panowie maila - wyslalem go z prośbą o opinie w sprawie pewnej nowej akcji.

 
At 31 lipca, 2006 12:22, Blogger jotesz said...

...i jeszcze odniesienie do skargi na blog Waldemara Kuczyńskiego, który automatycznie zaczął wycinać wpisy wedle jakiegoś szalonego algorytmu, na co poskarżyłem się gospodarzowi - banowanie zostało opanowane, znowu mozna skomentować, nie będąc branym za galbę (jeszcze trochę i to będzie epitet...)

 
At 31 lipca, 2006 13:42, Blogger Łukasz said...

Haribu,
Dziś odpiszę na mejla! Proszę wybaczyć tę zwłokę.

 
At 31 lipca, 2006 16:49, Anonymous oporowski said...

Oj nie czytasz tabloidow Lukaszu! Pisal o tym juz Super Express!!! Pozdrowienia z Warszawy :-)

P.S. Sprawy zaszly za daleko!

 
At 31 lipca, 2006 17:22, Blogger Artur said...

@oporowski

O czym i kiedy pisał Superak?

 
At 31 lipca, 2006 22:27, Blogger jah said...

Tysiąc parę komentarzy ma blogu
ex-premiera. Uff... Przyznam, że mnie to odstrasza. Efekt będzie taki, że co istotniejsze wpisy Marcinkiewicza będą komentowane poza jego blogiem i zapewne bez jakiegokolwiek udziału autora.
Ów internetowy pamiętnik jest więc jak wąż połykający własny ogon.

 
At 01 sierpnia, 2006 07:21, Blogger jotesz said...

uwaga jaha celna wielce - mnie odstrasza już setka komentarzy.
Tak do 50 można sie przymusić i poczytać - powyżej się przelatuje albo od razu leci na koniec. Po drodze człek się zastanawia, co da jego komentarz, komu i czy w ogóle warto...

 
At 01 sierpnia, 2006 09:54, Anonymous change said...

ja poszedłbym nawet dalej i zaryzykował postulat, żeby w ogóle wyłączać możliwość komentowania, jeśli piszący bloga nie ma zamiaru z tymi komentarzami polemizować.

nie wiem, czy to jest jakaś ogólnie przyjęta norma, ale z reguły wygląda to tak, że ktoś pisze notkę, a w domyśle dodaje: "a teraz, drodzy komentujący, naparzajcie się w komentarzach, bo ja i tak zasadniczo mam to w nosie, a swoje już powiedziałem", i tak dalej...

rozumiem oczywiście problem braku czasu u piszących polityków lub dziennikarzy, który uniemożliwia wdawanie się w polemikę. ale tym samym blog przestaje być miejscem wymiany myśli, staje się tylko tablicą, na której swoje poglądy prezentuje autor. ale jeśli tak, to czy umożliwienie komentowania ma jakiś głębszy sens?
(oprócz podreperowywania ego twórcy, zadowolonego, że komentują go setki czytelników ;)

 
At 01 sierpnia, 2006 10:35, Anonymous Anonimowy said...

o tym, ze premier zamierza pisac bloga Arturze...

 
At 01 sierpnia, 2006 11:10, Blogger jotesz said...

Podrzucam nowość ważną dla wrocławian:
http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,3519478.html
czyli:
"Zmiany w TVP Kultura

Jacek Weksler przestał być szefem TVP Kultura. Prezes TVP SA Bronisław Wildstein odwołał go w poniedziałekj, nie podając przyczyn. Rozmowa trwała dwie minuty"

Dla mnie kolejna bomba - szkoda JW, bo zrobił z Kultury coś ważnego, co chętnie i dość często oglądam, a miał na to zawsze nędzny fundusz. No i był z Wrocławia - znałem go z czasów, gdy dyrektorował Teatrowi Polskiemu.

Teraz na gotowe przyjdzie ktoś SWÓJ i zafunduje nam Prawidłową Kulturę Prawicową? Mam nadzieję, że moje krakanie się nie sprawdzi...

 
At 01 sierpnia, 2006 11:13, Anonymous oporowski said...

parafrazujac pewnego trenera pilkarskiego (swoja droga trenowal nawet kiedys wroclawski Slask) mozna powiedziec: "slupki, misiu, slupki..."

 
At 02 sierpnia, 2006 13:07, Anonymous Łukasz Paradowski said...

Witam, od niedawna przeglądam blogi Haribu, Katarynki i kilka innych prawicowych blogów. Zapraszam na moją stronkę
www.liberalizm.blog.onet.pl
Zwolennikom PiSu stronka może się wydać antykaczyńska, jednak zapewniam, że wcale taka nie jest. Ot, jedyny w czym nie zgadzam się z Kaczyńskimi to sprawy ekonomiczne.

Co do blogu byłego premiera, to marcinkiewicz promuje się jak może co widać po pierwszej notce w jego blogu.
Szerzej piszę o tym na
www.liberalizm.blog.onet.pl

 

Prześlij komentarz

<< Home