14.1.07

Orkiestra Owsiaka gra już po raz piętnasty. I jak zwykle budzi emocje

XV Finał najbardziej medialnej akcji charytatywnej w Polsce, czyli Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w natarciu. Akcja, której pomysłodawcą jest Jerzy Owsiak przez lata dorobiła się całej rzeszy zwolenników. Ma również swoich zatwardziałych przeciwników.

W tę niedzielę, jak co roku, już od rana serwisy podają szczegółowe informacje z frontu WOŚP. Tysiące dziennikarzy na bieżąco dostarczają wiadomości, komentują, robią wejścia na żywo. Najważniejszym punktem programu są te chwile, gdy podawane są kolejne dane o wysokości datków. Do tej pory największym sukcesem Orkiestry był pod tym względem VII finał, kiedy udało się zebrać ponad 33 mln dolarów.

Orkiestrze towarzyszy zawsze licytacja okolicznościowych serduszek oraz rzeczy przekazanych specjalnie na tę okazję. W tym roku takim licytacyjnym hitem jest diamentowa płyta Piotra Rubika.

Rok w rok cały ten zgiełk wokół akcji Owsiaka wywołuje dyskusje. Interesujący tekst napisał Rafał Madajczak w Pardonie. Przytacza argumenty przeciwników i zwolenników WOŚP. Za anty-Owsiakową opozycję robi tu m.in bloger Galba, który w twórcy WOŚP widzi przde wszystkim sprytnego manipulatora, a w Orkiestrze maszynkę do zarabiania pieniędzy. Jednak największym oponentem Orkiestry i Owsiaka są o. Tadeusz Rydzyk i jego Radio Maryja. Dzisiaj z całą pewnością finał WOŚP nie będzie transmitowany w tym medium, chyba że w negatywnym kontekście. Zresztą Rydzykowa Telewizja Trwam ma na swoim koncie emisję dokumentu, w którym sugerowała, że na innej owsiakowej imprezie - Przystanku Woodstock (na jego organizację idzie część pieniędzy z finału WOŚP) praktykuje się sekciarstwo, satanizm i narkomanię oraz rozpija się i narkotyzuje nieletnich. Sprawa trafiła do sądu. Owsiak uznał, że to pomówienia i sprawę wygrał (we wrześniu 2006 r. przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu).

Jest też spora rzesza ludzi, których po prostu drażni festyniarski styl Orkiestry, jej wymuszony luz (nigdy nie zapomnę jednego finału WOŚP, podczas którego sztucznie usmiechnięty ówczesny prezes TVP Robert Kwiatkowski paradował jak freak w rozpiętej koszuli bez krawata i próbował przemawiać para-slangiem młodzieżowym do zebranego w studiu tłumu orkiestrowiczów), a także komercjalizacja idei pomocy potrzebującym i przepuszczanie ogromnych sum pieniędzy na organizację imprezy. Ale warto spojrzeć trzeźwo na Orkiestrę: przecież nikt nikogo nie zmusza do udziału w WOŚP. Choć z drugiej strony, można czasem odczuć na sobie coś w rodzaju presji społecznej na taki udział, a zwłaszcza nalepienie sobie czerwonego serduszka na ubraniu.

Ale - poza wszystkim - każdy sprzęt medyczny ufundowany przez Orkiestrę służy sprawie wyższej, jaką jest ratowanie ludzkiego życia. Zaś decyzję o uczestnictwie w finale skwituję punkowym powiedzeniem "Twoje ciało, Twój wybór".

Co sądzicie o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy? Czy we współczesnym "medialnym" świecie pomoc charytatywna wymaga oprawy w formie wielkiego show?

11 Comments:

At 14 stycznia, 2007 18:14, Blogger pretm said...

Efekty i cel jak najbardziej na Tak.
Styl, przymus (bardziej psychologiczny oczywiście), Agata Młynarska (no w tym momencie nie, ale kto wiem jak będzie gdy Polsat/TVN przejmie realizację) już mniej.
Pytanie tylko czy bez tego stylu byłyby takie efekty.

Łukasz Warzecha napisał też długi tekst na ten temat pod tytułem Wielka Orkiestra Świątecznej Przemocy w salon24. Warto przeczytać.

 
At 15 stycznia, 2007 10:29, Anonymous A.W. said...

sam mam mieszane uczucia. Z jednej strony cel bardzo szczytny a z drugiej, no właśnie. czy bez TVP byłby możliwy sukces Orkiestry? Moim zdaniem nie. A skoro nie, to dlaczego Orkiestra a nie np. Caritas.
Uważam również, że TVP winna pochylić się nad tymi którzy codziennie, anonimowo, z wielkim sercem pracują /społecznie/ na rzecz innych, bowiem wielka sztuka jest zebrać trochę darów lub pieniędzy w dzień powszedni a nie w dniu 'rozdymanej" orkiestry.
Sztuką jest również to by pomagać nie raz do roku - bo telewizja, bo prześciganie się kto dał/zebrał więcej, tylko częściej w miarę możliwości, z pokorą dla potrzebujących.
Wiem Orkiestra broni się zakupionym sprzętem - i chwała im za to. Nie zapominajmy jednak o innych którzy z mozołem.........

 
At 15 stycznia, 2007 11:44, Anonymous change said...

moim zdaniem debatowanie na temat Orkiestry wpisuje się idealnie w naszą narodową mentalność wiecznych malkontentów. świetny tego przykład daje tu wspomniany Galba: opowiadanie o tym, że WOŚP to maszynka do zarabiania pieniędzy to truizm. w końcu właśnie do tego została powołana. niezwykle często zapomina się jednak o drugim końcu tego kija, czyli o tym, że te pieniądze są również wydawane zgodnie ze swoim przeznaczeniem.

cokolwiek by nie mówić o samej Orkiestrze, pewnym faktom zaprzeczyć się nie da: sprzęt, w który wyposażyła wiele szpitali uratował już niejedno życie. i choćby dlatego wszelkie marudzenie jest pozbawione sensu, ludzkiego życia wycenić się przecież nie da.

a że oprawa tego taka a nie inna? cóż, przymusu nie ma, a jednak ludzie świetnie się przy tym bawią. a że nie wszyscy? może niech ci, którym się nie podoba, zorganizują swoją akcję, z bardziej "odpowiednią" oprawą.

 
At 15 stycznia, 2007 12:23, Blogger pretm said...

Zaryzykuję komentarz i pomarudzę trochę, bo nie uważam, że dyskusja na temat Orkiestry jest przejawem mentalności malkontentów.

Co prawda dyskusja na ten temat kończy się zwykle przesunięciem dyskutantów mających poglądy inne od "hurra, hurra kocham Orkiestrę bezkrytycznie" na pozycję ludzi krzywdzących dzieci, ale to już inny temat.

Jeżeli chodzi o styl to jeden przykład z wczorajszego finału. Jak ma dzieciom pomóc, że miasto lub WOŚP (raczej miasto) wydaje pewną sumę pieniędzy nie na pomoc w/w dzieciom, ale na widowisko z fajerwerkami.
Czy nie lepiej spuścić trochę z tonu (Owsiak w skafandrze kosmonauty), ograniczyć ilość imprez lokalnych (obsługa tv, ochrona itd) i przeznaczyć zaoszczędzone środki na fundację? Cicho, elegancko, bez rozgłosu.
Tylko wtedy nie będzie platformy do krzyczenia na Ojca Dyrektora i pokazywania się lokalnych polityków (Gdańsk, Adamowicz na przykład).

 
At 15 stycznia, 2007 12:26, Blogger pretm said...

Małe wyjaśnienie: Pisząc miasto w komentarzu miałem na myśli Warszawę, bo tam fajerwerki wydawały mi się najbardziej okazałe (czyli kosztowne).
Sorry za warszawocentryzm.

 
At 15 stycznia, 2007 13:39, Anonymous change said...

-> pretm

wiesz ile wydano w Warszawie na fajerwerki? albo kto wydał te pieniądze?
albo ile kosztował skafander Owsiaka?

ja nie wiem.
być może wydano wiele i Twoje pytanie jest uzasadnione.

ale może nie wydano nic, bo fajerwerki stanowiły wkład firmy od pokazów w całe przedsięwzięcie?
nie wiem tego i dopóki się nie dowiem, powstrzymuję się od ferowania wyroków lub poddawania pod wątpliwość różnych rzeczy.

 
At 15 stycznia, 2007 14:58, Blogger pretm said...

"ale może nie wydano nic, bo fajerwerki stanowiły wkład firmy od pokazów w całe przedsięwzięcie?"

Cała organizacja finału stanowiła czyjś wkład, bo umieszczone na stronie WOŚP objaśnienia wskazują, że: "Koszty organizacji Przystanku Woodstock i Finału pokrywane są z darów sponsorów, o których Fundacja każdorazowo zabiega."

Fakt, że fajerwerki mogły kosztować np. połowę ich wartości, nie zmienia mojego zdania, że mogło się bez nich obyć i lepiej byłoby te pieniądze po prostu przeznaczyć na Fundację.
Ale mój komentarz nie odnosił się tylko do fajerwerków, tylko do całej organizacji lokalnych koncertów.

 
At 15 stycznia, 2007 16:35, Anonymous change said...

pretm, nie rozumiesz jednej podstawowej rzeczy: skala sukcesu tej akcji jest wypadkową właśnie jej atrakcyjności.

każdego dnia, o dowolnej porze możesz wpłacić jakiś grosz na Caritas, Akcję Humanitarną, czy każdą inną dowolną akcję o podobnym charakterze. na WOŚP zresztą też. wpłacasz?

założę się, że setki tysięcy ludzi uczestniczą w tym a nie innym przedsięwzięciu właśnie dlatego, że forma gigantycznego happeningu jest dla nich atrakcyjna i pociągająca.

zżymanie się, że organizacja kosztowała zbyt dużo to nonsens i właśnie to idealnie się komponuje z tym, co nazywam mentalnością malkontentów. można oczywiście wszystko zorganizować bezkosztowo i wystawić skarbonki w szkołach, kościołach i zakładach pracy. tylko czy efekty będą porównywalne?
szczerze wątpię. nawet, jeśli od wyników Orkiestry odliczyć koszty jej organizacji.

inna rzecz, że to nie jest problem ani wina WOŚP, tylko nas. to nie Orkiestra potrzebuje wielkiej fety, by funkcjonować. to przecież my potrzebujemy "wabika", żeby się w cokolwiek choćby w najmniejszym stopniu zaangażować.

 
At 15 stycznia, 2007 17:49, Anonymous Anonimowy said...

Wydaje mi się, że masz rację. Trochę tak jest, że "cel uświęca środki". No ale środki na ten cel są zbierane imponujące. A przyzna to każdy chyba, kto ma dzieci i miał nieszczęście wylądować z nimi w szpitalu, albo też korzystać z inkubatorów etc. Ilość serduszek na sprzęcie jest imponująca.
Owsiak sobie zrobił reklamę swojej osoby? Być może. Ja tam czekam na kolejnych co się będą tak reklamować

 
At 15 stycznia, 2007 17:50, Anonymous Remigiusz said...

Wydaje mi się, że masz rację. Trochę tak jest, że "cel uświęca środki". No ale środki na ten cel są zbierane imponujące. A przyzna to każdy chyba, kto ma dzieci i miał nieszczęście wylądować z nimi w szpitalu, albo też korzystać z inkubatorów etc. Ilość serduszek na sprzęcie jest imponująca.
Owsiak sobie zrobił reklamę swojej osoby? Być może. Ja tam czekam na kolejnych co się będą tak reklamować

 
At 16 stycznia, 2007 11:11, Blogger jotesz said...

Nie zamierzam rozpisywać się o finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - inni zrobili to za mnie obszerniej. Dodam tylko, że dodałem swoje skromne 5 gr...

Po raz kolejny Owsiak w rokendrollowym stylu zwrócił uwagę na problem, dotykający miliony i mogący dotknąć każdego. Dobrze wiem, jakim schorzeniem jest cukrzyca, i chwała Owsiakowi, że zwrócił uwagę nie tylko producentów żywności na to, jak minimalnym kosztem mogą ułatwić życie osobom naznaczonym diabetes mellitis. Zrobił to jakby mimochodem, przy okazji, ale mam nadzieję, że zaprezentowanie problomu przed tak masowym forum zrobi więcej niż lata szkoleń, przypomnień i ostrzeżeń.

Dlatego omijam wyciągnięte dłonie żebraków i wydrwigroszów a nie żałuję WOŚP, bo wiem, że dobrze wydają zebrane pieniądze. Ekipa etatowa jest nikła w porównaniu z innymi fundacjami, których efekty są nikłe...

 

Prześlij komentarz

<< Home