7.1.07

"Wprost" lustruje bp Jerzego Dąbrowskiego, współpracownika prymasa Wyszyńskiego

Już wiadomo, jaki kolejny polski hierarcha zostanie wskazany jako domniemany agent dawnych, PRL-owskich służb specjalnych.

To nie żyjący bp Jerzy Dąbrowski. O jego rzekomej agenturalnej przeszłości napisze w poniedziałek Tadeusz Witkowski we "Wprost". W niedzielę wieczorem tygodnik ogłosił to na swojej stronie internetowej.

Bp Dąbrowski miał być agentem od lat 60. Miał działać jako TW "Ignacy". Zginął w wypadku samochodowym w 1991 r.

Oto, co pisze o nim "Wprost" na swojej stronie:
Materiały dokumentujące działalność [TW] Ignacego w Rzymie w latach 1963-1970, [Tadeusz] Witkowski odnalazł w teczce ks. Michała Czajkowskiego, którego agenturalną działalność ujawnił kilka miesięcy temu w "Życiu Warszawy". Biskup Dąbrowski dostarczał wywiadowi m.in. materiały z posiedzeń polskiego episkopatu podczas II Soboru Watykańskiego. Zachowała się także fotokopia odręcznie sporządzonego i podpisanego jego imieniem i nazwiskiem pokwitowania odbioru pieniędzy (z datą 9 listopada 1965 r.). "Byliśmy mile zaskoczeni, gdy podczas pobytu na soborze polskich biskupów Ignacy z własnej woli przyniósł i zadeklarował dostarczać kolejno następne protokóły z posiedzeń episkopatu polskiego, odbywanych w Rzymie. Dostarczył materiały prawie ze wszystkich posiedzeń. Były to dokumenty o dużej wartości operacyjnej. W tym okresie Ignacy dostarczył też szereg informacji o tematyce watykańskiej" - napisał o późniejszym biskupie w jednym z raportów oficer wywiadu Wilski.

Jerzy Dąbrowski kontynuował współpracę po powrocie do kraju. Większość materiałów z tego okresu została jednak zniszczona. Dąbrowski był najpierw referentem w Sekretariacie Episkopatu Polski (od roku 1977) i w Sekretariacie Prymasa Polski (od roku 1979). Mianowany sufraganem gnieźnieńskim i tytularnym biskupem Tomascani (1982), awansował na stanowisko zastępcy sekretarza Konferencji Episkopatu Polski. To on interweniował u generała Kiszczaka (w lipcu 1985 r.) w sprawie zwolnienia z aresztu Adama Michnika i 31 sierpnia 1988 r. wraz ze Stanisławem Cioskiem uczestniczył w spotkaniu ówczesnego szefa MSW z Lechem Wałęsą. Pod jego opieką od połowy lat 80. działał nieformalnie w siedzibie Instytutu Prymasowskiego Ślubów Narodu Klub Myśli Politycznej Dziekania, założony przez Stanisława Stommę. W ciągu kilku lat przez klub przewinęli się członkowie wielu środowisk ówczesnej opozycji, z której wyłoniły się późniejsze elity polityczne. Bp Dąbrowski zginął w wypadku samochodowym w 1991 r.
Jeśli te informacje potwierdzą się, będzie to oznaczało, że agentem SB był hierarcha, który w latach 80. służył za jeden z głównych kanałów komunikacji pomiędzy ówczesną władzą i opozycją. Szok.

5 Comments:

At 08 stycznia, 2007 09:45, Anonymous Anonimowy said...

Cały problem polega na tym, że bp Dąbrowski nie może się bronić.
TW Rycerz dałby sobie spokój.

 
At 08 stycznia, 2007 12:30, Blogger jotesz said...

Hieny karmią się trupami. Rolę sądu przejęły IPN i media do spółki - dlatego taka lustracja może być nazywana dziką. Wystarczy odbitka odbitki zapisana na mikrofilmie, by zamordować czyjeś życie. Nie ma obrońców, okoliczności łagodzących, szkodliwości czynu, nie ma wagi do ważenia uczynków złych i dobrych, nie ma oceny czy winę może już odkupiono - nie ma nic. Jest goła, bezlitosna prawda, bez słowa komentarza...

 
At 08 stycznia, 2007 18:37, Anonymous Anonimowy said...

Całe szczęście, że przyjaciel Kiszczaka, Michnik jest czysty...

 
At 09 stycznia, 2007 11:27, Anonymous Anonimowy said...

"Nie ma obrońców, okoliczności łagodzących, szkodliwości czynu, nie ma wagi do ważenia uczynków złych i dobrych, nie ma oceny czy winę może już odkupiono - nie ma nic"---Sratu tatu pitu pitu. A niby dlaczego mają być?
Ludzie wczesniej też nie mieli obrońców.. AKowcom zaraz po wojnie odmawiano nawet człowieczeństwa, pastwiąc się nad nimi jak nad bydłem.. w imię jakichś utopistycznych frazesów.
" Jest goła, bezlitosna prawda, bez słowa komentarza.."-Wystarczy tych komentarzy serwowanych przez "elyty". Mądry człowiek sam wysnuje wnioski. Dziękuję za propagandę..

 
At 09 stycznia, 2007 12:42, Anonymous kapishon said...

Niedobrze mi się robi, jak czytam o kolejnym, nieżyjącym TW. Najprościej opluć kogoś, kto po niebiańskich łąkach chodzi. Wiadomo, że się nie odwinie i w mordę nie da.
Okoliczności łagodzące jotesz (nawet jeśli się pojawią) nic nie dają. Jak już media nazwisko chwycą, co drugi Polak nie doczyta/nie dosłyszy, ale zapamięta, że pan Iksiński coś z bezpieką kombinował..
W ten sposób najłatwiej zszargać autorytet (jak Kuronia, Herberta i pewnie wielu następnych). Zastanawiam się, czy długo jeszcze to bagno będzie trwało..
Pozdrawiam

 

Prześlij komentarz

<< Home