1.8.06

Ryszard Czarnecki: Solorz chce
wyrzucić Lisa z Polsatu

Kolejną smakowitą plotkę podaje w swoim blogu nieoceniony europoseł Ryszard Czarnecki z Samoobrony:
Na warszawskich, polityczno-dziennikarskich salonach plotki o sensacyjnych transferach w świecie mediów. Niezadowolony z wyjątkowo stronniczego Lisa (który za punkt honoru przyjął reedukację braci Kaczyńskich, skoro Lepper sam się wyedukował...) Zygmunt (dla przyjaciół Piotr) Solorz chce podobno złowić na jego miejsce Dorotę Gawryluk, która miałaby stać się główną gwiazdą "Wydarzeń", ale też ponoć miałaby wejść do zarządu" Polsatu" (czyli zdobyć taką samą pozycję, jak Tomasz Lis). W tej sprawie Solorz miał już dzwonić do Gawryluk.
Dalej Czarnecki zdradza, że "intensywnie kursuje po Warszawie plotka o maksymalnym zirytowaniu premiera Kaczyńskiego na to, co wyrabia Lis".
Jak przypomina europoseł, Solorz działa nie tylko na rynku mediów, ale i w "sektorze energetycznym zależnym od rządu" (do właściciela Polsatu należy Elektrim). Stąd rzekomo jego dylematy.

A my ze zniecierpliwieniem czekamy, aż plotkować zacznie na swoim blogu były premier Kazimierz Marcinkiewicz. Bo na razie Ryszard Czarnecki jest w tej dziedzinie absolutnie bezkonkurencyjny.
Notabene, w tym samym wpisie Czarnecki natrząsa się z bloga Marcinkiewicza... Ale to już - jak mawia ulica - "insza inszość".

9 Comments:

At 02 sierpnia, 2006 10:21, Anonymous oporowski said...

Blog Ricarda coraz czesciej staje sie zrodlem informacji dla dziennikarzy. Sam wielokrotnie z niego korzystalem.Inna sprawa - jak zauwazacie - ze po raz kolejny nie blyszczy ona tam kultura 0 ot, widac taka spoecyfika tego "pamietnika". Do tej pory niemal wszystkie przepowiednie sie sprawdzaly. Czy tak bedzie tym razem? Smiem watpic. D.G. do piet L. nie dorasta, juz raz swoja szanse w Wydarzeniach miala. Inna sprawa, ze warszawka szumi, jakoby T.L. mial sie zwiazac z ewentualnym polskim odszczepem imperium Murdocha... Co z tego wyniknie? Nie wiadomo, cieszy jednak, ze na rynku panuje ruchawka. Dlaczego rynek moze byc taki silny w Warszawie, a nwe Wroclawiu niemal w calosci zostal zaorany?

 
At 02 sierpnia, 2006 11:11, Blogger jotesz said...

ryszczar jako wiarygodne źródło informacji to brzmi durnie!

Chorągiewka na dachu polskiej polityki powinna wiedzieć, skąd wieją wiatry, nawet jeśli to tylko przeciągi na korytarzach władzy, ale mam nadzieję, że ta "chluba" Wrocławia się myli...

 
At 02 sierpnia, 2006 11:21, Blogger Artur said...

@oporowski

Pełna zgoda co do wiarygodności blogowych wpisów Czarneckiego. Można się nie zgadzać z jego opiniami, ale te jego "plotki" zazwyczaj się potwierdzają.

Taka sama pełna zgoda co do poziomu ewentualnej następczyni.

@jotesz

Polecam lekturę jego bloga. Serio. Wiem, że to nie Twoja parafia polityczna, ale czyta się to wyśmienicie, nawet jeśli nie jest się wyborcą Samoobrony.

 
At 02 sierpnia, 2006 11:28, Blogger Łukasz said...

Blog Czarneckiego urósł do rangi jednego z najważniejszych mediów w tym kraju. Zwróćcie uwagę, że np. czołówką gospodarki w poniedziałkowej "Wyborczej" był tekst A.Kublika oparty właśnie o info z blogu R.Cz. Teraz mamy strzał z Lisem...
Plotkę o Lisie i Murdochu powtórzył niedawno chyba "Dziennik".
A co do rynku mediów we Wrocławiu, mój drogi Oporowski, sam wiesz jak jest :) Ale ja bym nie tragizował. Natura nie znosi próżni. Nawet jeśli np. SPGW zbankrutuje, a GW w ramach oszczędności postanowi zamknąć oddziały. Wiele zależy od nas samych ;) Przypomnij sobie znaną Ci skądinąd zasadę DIY...:)

 
At 02 sierpnia, 2006 14:36, Blogger jotesz said...

Sam wiem dobrze, ze mam mały próg tolerancji poziomu politycznej głupoty, chamstwa czy chucpiarstwa - ryszczar mi tu idealnie pasuje. Jest to polityczno-medialny generator samowzbudny. W tej postaci może mnie tylko zadziwiać organiczna zdolność do padania na cztery łapy, co, przy nieposiadaniu ogona, jest umiejętnością godną najwyższego podziwu...

Podziwiam moją żonę, że potrafi wysłuchać najdziksze i najdurniejsze tyrady jacków kurskich, ryszczarów, giertychów, bez emocji! Mnie ciągle telepie!!!

W stanie wojennym byłem beznamiętnym obserwatorem i opisywaczem, bo ONI byli dla mnie jak inwazja Marsjan, którzy opanowali nasz kraj dużo wcześniej.
Teraz mam świadomość, że sami sobie zafundowaliśmy kocioł, w którym tkwimy po uszy i jeszcze jakimś cudem dodajemy polana do ognia, który pod nim buzuje!

Poza tym, gdy u mnie w domu, z ekranu mojego telewizora albo głośnika mojego radia, ktoś wygaduje chamstwa, to go wypraszam w pełnej zgodzie ze staropolską gościnnością...

Dlatego blog ryszczara jest przeze mnie odwiedzany sporadycznie, gdy mam mocne nerwy. Dziś zajrzałem i zdumiały mnie komentarze - w większości opluwające gospodarza. No ale znam to z bloga Kuczyńskiego...

Pozdrowienia

ps. a wątku TVP Kultura i Jacka Wekslera nie pociągnęliście...

 
At 02 sierpnia, 2006 14:36, Anonymous oporowski said...

Jotesz, to, ze z partia Ricarda jest Ci nie po drodze nie musi oznaczac, ze czlowiek ten nie wie, o czym swistaki prawia. Wierz mi, wie... I to, co pisze to tylko tego czastka... Jak napisal Lukasz jego blog to chyba obecnie nr 1 jesli chodzi o sprawdzajace sie informacje. Moze brak tam analizy sytuacji, ale z pewnoscia nadrabia faktami: Lis, wczesniej spolki, jeszcze wczesniej chocby informacje nt. PZPN-u.

... no i zaniechane ostatnio wpisy typu lecac do Brukseli sluchalem nowej plyty (tu nazwa wspolczesnego wykonawcy)...

Od nas samych powiadasz Lukaszu... hmmm... zawsze zazdroscilem Ci tego Twojego optymizmy i zaciecia. Ale tak trzymac. PND

 
At 02 sierpnia, 2006 14:38, Anonymous Anonimowy said...

aha, i jeszcze jedno - plotka o Murdochu nie pochodzila jednak od R.C.
Blog ten jest za to regularnym dostarczycielem newsow do rubryki kolegow Mazurka i Zalewskiego.

 
At 02 sierpnia, 2006 15:12, Blogger Łukasz said...

Oporowski,

"Tego twojego optymizmu i zacięcia" :)))) Aż nie wiem, czy serio piszesz, czy ironizujesz ;)

Ale teraz całkiem serio. Ten mój optymizm ma jak najbardziej realne podstawy. Przypomnij sobie punkowy fanzin "Pasażer". Jego twórca zaczynał kompletnie od zera, w tzw. Polsce B, żyjąc w smętnym blokowisku z ciężko pracującą mamą i dwójką rodzeństwa.
A mimo to wykreował największy, najtrwalszy tego typu fanzin w Polsce. Nie wiem jak teraz, ale pod koniec lat 90. każdy numer tego pisma rozchodził się w nakładzie ok. 5 tys. egzemplarzy. De facto bez zwrotów.

Opisywany przez nas na "Piątej Władzy" amerykański blog "Daily Kos" to dzieło jednego faceta. W tej chwili działa jak profesjonalne medium. Odwiedza go pół miliona ludzi dziennie.

Czyli da się. Zwłaszcza dziś, w dobie internetu, gdy za bodaj jakieś kilka tys. zł możesz sobie uruchomić własną multimedialną redakcję.

A to, czy tą drogą pójdę właśnie ja, czy Ty, czy ktoś całkiem inny - to już rzecz drugorzędna. Bo TO dzieje się samo ;)

 
At 03 sierpnia, 2006 10:57, Anonymous oporowski said...

i tak trzymac!

 

Prześlij komentarz

<< Home