8.11.06

Polska kampania samorządowa w YouTube

Po co spoty w telewizji? Po co reklamy w radiu, w prasie, billboardy? Jest przecież kultowy YouTube! Narzędzie kampanii wyborczych nowej generacji.

Zrozumieli to wrocławscy Zieloni 2004. A dokładnie jeden z czołowych działaczy tej partii we Wrocławiu - Marek Krukowski. W latach 80. współtwórca Pomarańczowej Alternatywy, współzałożyciel ruchu Wolność i Pokój (wraz z m.in. Janem Rokitą). Dziś startuje w wyborach do wrocławskiej rady miejskiej z listy komitetu "Zielony Wrocław".

W ramach kampanii Krukowski nakręcił sobie odjechany, happenerski klip i umieścił go właśnie na YouTube. Spot trwa niecałą minutę, nazywa się "Walcz z technokracją".

O spocie wspomniał poniedziałkowy "Dziennik". Niestety, nie zaznaczając, że reklamówkę można obejrzeć na YouTube.

Na YouTube trafił też oficjalny spot wyborczy "Zielonego Wrocławia". Ten sam, który leci w regionalnej telewizji.

Jak Wam się podoba taka kampania?

3 Comments:

At 08 listopada, 2006 17:01, Anonymous passingby said...

Pomysł słuszny, ale wykonanie fatalne. I technicznie i merytorycznie. Rozdzielczość i jakość spotów tragiczna, nawet jak na standardy YouTube, a to "coś" (bo spot to za mocne słowo) Marka Krukowskiego to po prostu kpina w żywe oczy. Nie zagłosowałbym na niego, choćby i miał najsensowniejszy program, jeśli tak się reklamuje. Pomijając już śmiech na sali, kiedy ktoś protestuje przeciwko technokracji, używając YouTube.

 
At 08 listopada, 2006 17:54, Blogger Łukasz said...

Passingby,
Chyba nazbyt serio podszedłeś do tego spotu :) Ale Twoje uwagi są, oczywiście, słuszne. Tyle że ten klip to bardziej happening niż normalna kampania.

Niemniej, serwisy typu YouTube to ewidentnie przyszłość takich kampanii.

 
At 08 listopada, 2006 19:06, Anonymous passingby said...

Może i rzeczywiście... Wszak gość jest współtwórcą Pomarańczowej Alternatywy. Jednak startuje w wyborach, dlatego wziąłem to za coś poważnego. IMO, nawet jak na happening, ten klip jest poniżej wszelkiej krytyki i jest po prostu wielką antyreklamą, zafundowaną sobie przed wyborami.
YouTube ma tutaj jedną wadę, w porównaniu z telewizją (w każdym razie, jedną wartą IMO wspomnienia) - ludzie zobaczą takie spoty raz i koniec. Nawet, jak będą trafiać w ich gusta, promować partie, na które mają zamiar głosować, to trudno mi wyobrazić sobie kogoś, kto będzie oglądał ten spot kilka razy dziennie. A tyle razy, mniej więcej, przeciętny człowiek widzi wyborcze reklamówki, kiedy ogląda telewizję. I nie trzeba nawet tego, dla niektórych wielkiego, wysiłku przełączenia kanału. Dlatego nie spodziewałbym się, że serwisy wideo wyprą na tym polu tradycyjną telewizję. To będzie raczej dodatek. Poza tym takie spoty powinny być sprofilowane pod specyficznych odbiorców, jakimi są użytkownicy Internetu, a bywalcy takich serwisów w szczególności. Taki klasyczny spot, żywcem przeniesiony z telewizji do Sieci, do mnie, na przykład, w ogóle nie trafia.

 

Prześlij komentarz

<< Home