5.2.07

Polskapresse: Nowym ministrem obrony wrocławianin Władysław Stasiak?

Jak podaje Agencja Prasowa Polskapresse, nowym ministrem obrony narodowej może zostać Władysław Stasiak, obecny szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Stasiak zająłby miejsce Radka Sikorskiego, który w poniedziałek podał się do dymisji.

Ciekawostka. Stasiak jest z pochodzenia wrocławianinem. Podobnie jak Jerzy Szmajdziński - minister obrony w rządach Leszka Millera i Marka Belki - oraz Bogdan Zdrojewski, cień ministra obrony w gabinecie cieni Platformy Obywatelskiej, a od grudnia 2006 r. szef parlamentarnego klubu PO.

Stasiak jest bliskim współpracownikiem Lecha Kaczyńskiego (pracował z nim w Najwyższej Izbie Kontroli i we władzach Warszawy, jako jeden z jej wiceprezydentów). Jest także kojarzony z Adamem Lipińskim, jednym z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego, dziś sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera.

Jak Wam się podoba ta kandydatura?

P.S.: Zdaniem m.in. "Dziennika", nowym ministrem obrony będzie Aleksander Szczygło, obecny szef Kancelarii Prezydenta. Co ciekawe, w haśle w polskiej Wikipedii Szczygło już figuruje jako minister obrony :)

P.S.2: A jednak z hasła o Aleksandrze Szczygle w Wikipedii już po kilku chwilach zniknęła informacja, że od 5 lutego 2007 jest ministrem obrony :) Dziękuję Makowskiemu za sygnał.

10 Comments:

At 05 lutego, 2007 16:11, Anonymous makowski said...

wychodzi na to, że wikipedlia pl to masoni (lub cykliści) -- którzy nami rządzą...;-)))

 
At 05 lutego, 2007 16:15, Anonymous makowski said...

już wyrzucili. fuj! cenzura! buuuu.........

 
At 05 lutego, 2007 20:03, Blogger goergina said...

Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

 
At 05 lutego, 2007 21:01, Anonymous oporowski said...

i teraz muszą przywrócić. Z tym Stasiakiem to od początku waliło lipą. Dziewczyny z APP muszą lepiej ucho przykładać. Stasaik bowiem od początku był humbugiem. Gra toczyła się tylko między Szczygłą (nie chciał, wiadomo lepiej u prezia, cieplej, spokojniej, kadencja pełna na bank) i Gosiewskim (bardzo chciał, nie zgadzał się premier). I choć decyzja podjęta zostałą już popołudniu, pan minister zgrabnie poczekał do Kropki na i. (wpis na Wikipedii znów przywrócony!!!)

Swoją drogą nienajlepsza to kandydatura. Cywil, bez doświadczenia (bo za takowe liczyć nie można tej chwiluni, jaką był sekretarzem stanu w MON). Z drugiej jednak strony niwielui mieliśmy dotychczas "ministrów od strzelania" (autentyczny cytat z Szmajdzińskiego) z porządną zaprawą wojskową.

Bardziej zajmujące jest dla mnie, jaką drogę do prezydentury w 2015 wybierze teraz "zdekomunizowany" Radek "Plakietka" Sikorski?

 
At 05 lutego, 2007 22:15, Blogger Łukasz said...

Oporowski,
Myślisz, że celem Radka Sikorskiego jest prezydentura?

 
At 06 lutego, 2007 10:38, Anonymous makowski said...

>> oporowski
ma chyba rację:
albo prezydentura tu; albo ważna Fucha tam... (zależy od tego, co mu Żona radzi...;-)

 
At 06 lutego, 2007 10:48, Anonymous oporowski said...

Łukasz

O prezydenckich ambicjach R.S. mówi się w zasadzie od zawsze. On sam zresztą bardzo stanowczo się tego nie wypiera. Zresztą nie tylko on. Pewien spec od politycznego PR opowiadał mi wielokrotnie, że ma całą listę polityków, którzy PIN-y w swoich komórkach ustawili sobie na 2010 lub 2015, by dobrze pamiętać, kiedy nadejdzie czas wielkiej próby...

makowski

Niezastąpiony w takich momentach Ricardo Czarnecki (wyrasta nam na głównego speca od przyłości Radka sikorskiego) włąśnie doniósł na swoim blogu, że R.S. w wąskim gornie poinformował, że ma zamiar zostać... szefem NATO. A co ja na to? Nier miał poparcia braci w polityce krajowej (poza osobistymi ambicjami drażnił również swą proamerykańskością) a mieliby wspierać go staraniach o taki urząd? Co z tego, że taka kandydatura cudownie byłaby przyjęta przez Amerykanów?

Chiny, Rosja...

 
At 06 lutego, 2007 12:32, Blogger Łukasz said...

Oporowski,
Jakoś nie wierzę w kandydaturę RS na prezydenta kraju.
1. Musiałby być bardziej aktywny medialnie.
2. Nie mógłby mieć zaszłości pt. brytyjski paszport.
3. Nie mógłby być aż tak jednoznacznie kojarzony z Waszyngtonem.

A że kandydatów na prezydenta jest już ze stu - to chyba oczywiste. Pytanie: ilu z nich ma takie ambicje, a ilu z nich kreują media?

 
At 06 lutego, 2007 13:18, Anonymous makowski said...

>> oporowski
Niezastąpiony w takich momentach Ricardo Czarnecki...
wychodzi więc na to, że to czarnecki powinien zostać Peziem...;-)))
wie wszystko, radzi dobrze...
.................................
a poważnie:
nie jestem (i nie byłem ;-) fanatycznym wielbicelem partyzanta RS; ale z niego nietrudno zrobić POWAŻNEGO kandydata na Prezia.
dajcie mi parę złotych i trochę czasu...
nieco nijaki, trochę jak tusk, ale...
(ale pewnie wyląduje w nato... o ile ja sie znam na szpiegowaniu;-)

 
At 06 lutego, 2007 15:50, Blogger moyu83415 said...

Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

 

Prześlij komentarz

<< Home