4.11.08

Lato nie czeka

Grzegorz Lato był zawodnikiem surowym technicznie, silnym, o żelaznych płucach, atomowym strzale. Nie pamiętam żeby, choć był bramkostrzelnym napastnikiem, kiwnął więcej niż jednego obrońcę na raz.

Kiedy trafił do reprezentacji młodzieżowej i strzelił Albanii dwie bramki ( dzięki niemu Polska wygrała 2:1) „Sport” pytała sceptycznie pod kątem jego gry w reprezentacji: „Po co nam jednonożny Lato?”. Ale „jednonożny” miał fart: reprezentacja Górskiego po wygraniu z Anglia 2:0 w Chorzowie (jedyny dotąd raz wygraliśmy z „Angolami”) pojechała w 1973 roku na rekreacyjne amerykańskie tournee i wróciła w wakacyjnej formie. Dodatkowo świetny prawoskrzydłowy Górnika Zabrze Jan Banaś (wychowanek Polonii Bytom), współautor (razem z Gadochą) pierwszej bramki z Anglią odniósł kontuzję, która –jak się potem okazało– załamała jego karierę piłkarską. A w powrotnej drodze czekał towarzyski mecz z Bułgarią w na wyjeździe. Ściągnięty w trybie awaryjnym z kraju Lato strzelił Bułgarom dwie bramki, Polska wygrała 2:0. Potem sprawdził się z Walią, a na Wembley z Anglią (słynne 1:1) Mc Farland musiał go złapać za koszulkę, żeby nie strzelił dla Polski drugiej bramki.
Król strzelców mistrzostw świata miał niesamowity instynkt pod bramka, a nerwy nie odmawiały mu posłuszeństwa: wielokrotnie strzelał decydujące bramki gdy miał dobry dzień, a honorowe w słabych. Z czasem przestał być biegaczem (w Stali Mielec razem drugim skrzydłowym Gąsiorem mieli „ksywę” „Bolek i Lolek”). Został przesunięty do pomocy, a przez lata nie tracił szybkości. Była jedynym zawodnikiem, który pozostał podstawowym graczem obu polskich drużyn, które zajęły na mistrzostwach świata trzecie miejsca: tej z 1974 i tej z 1982 roku.

W pamiętnikach świetnego polskiego skrzydłowego Stanisława Terleckiego Lato jest pokazany jako facet, który podpuszcza kolegów do zgrywy, a potem napawa się tym, że podpadli. Dziennikarze sejmowi zapamiętali go jako człowieka, który brał w bufecie tanie potrawy i dużo chleba, który był za darmo. Nasz najlepszy w historii bramkarz, kolega Laty z reprezentacji Jan Tomaszewski kpił, że „Grzesiu” nie powinien być szefem PZPN, bo nie wiadomo, czy umie się dobrze podpisać.

Podobnie jak wielu innych sportowców, choćby kolarz Jaskuła czy sprinter Woronin „poszedł w SLD”. Został nawet senatorem.

Nikt nie wie, co będzie w PZPN za Laty, tak jak nikt nie wie co będzie ze Stanami Zjednoczonymi za Barracka Obamy.

Lato nie jest wielkim mówca. Lato jest tym człowiekiem, który strzelił jedyna bramkę w jednym dotąd wygranym przez Polskę meczu z Brazylia (o trzecie miejsce na mistrzostwach świata w 1974 roku w RFN). Dostał podanie, naciskany widział, że niedoświadczony Kapka wychodzi do podania na pozycję spalona. Kopnął piłkę do przodu ile mógł i pobiegł za nią. Brazylijski obrońca nie nadążył za nim, a Lato łapiąc bramkarza „na wykroku” na zimno puścił piłkę koło jego nogi. Sam sobie podał, doszedł do podania i strzelił swojego siódmego gola na mistrzostwach.

Taki jest do dziś.

Leszek Budrewicz

Etykiety: , , , , , , , , , , , , , , , ,

5 Comments:

At 04 listopada, 2008 20:38, Anonymous Anonimowy said...

chcielibysmy w to wierzyc, ze taki jest do dzis

 
At 04 listopada, 2008 23:12, Blogger Unknown said...

Sam sobie sterem, żeglarzem okrętem.... hmmm. Nie w bractwie PZPN.

 
At 07 listopada, 2008 11:59, Anonymous Anonimowy said...

bardzo dobry artykuł, zgadzam się z jegoogólną wymową, pojawiła się w nim jednak jedna nieścisłość jakoby Lato był jedynym zawodnikiem z polskiej jedenastki w 1974 i 1982 roku. Otóż kapitanem polskiej drużyny na mundialu w Hiszpanii był Władysław Żmuda który miał za sobą komplet meczów ma MŚ w 1974.

 
At 04 sierpnia, 2009 23:39, Anonymous Anonimowy said...

Lato rzeczywiście był drewnianą nogą, słaby technicznie, ale miał żelazne płuca, szybkość i nosa do bramek-najczęsciej szmacianek, niczyich piłek. Z wiekiem dojrzał i stał się dobrym taktykiem. Mimo to, uważam, ze Jan Banaś był wirtuozem piłki, a Lato rzemieślnikiem.Zabrzański duet: Lubański-Banaś,to było to! Światowy poziom, uczta dla oka!Retoryczne pytanie: Co by było na MŚ w 1974 r., gdyby obaj grali?

 
At 04 sierpnia, 2009 23:40, Anonymous Anonimowy said...

Lato rzeczywiście był drewnianą nogą, słaby technicznie, ale miał żelazne płuca, szybkość i nosa do bramek-najczęsciej szmacianek, niczyich piłek. Z wiekiem dojrzał i stał się dobrym taktykiem. Mimo to, uważam, ze Jan Banaś był wirtuozem piłki, a Lato rzemieślnikiem.Zabrzański duet: Lubański-Banaś,to było to! Światowy poziom, uczta dla oka!Retoryczne pytanie: Co by było na MŚ w 1974 r., gdyby obaj grali?

 

Prześlij komentarz

<< Home