8.4.09

Adam Szynol: kolejne spadki, czyli rzecz o przyszłości prasy regionalnej

Nikogo już dzisiaj nie dziwią kiepskie notowania czytelnictwa/sprzedaży prasy, także regionalnej. Dane z lutego, dostępne na stronie, ilustrują słabnącą pozycję mediów tradycyjnych. Warto zauważyć, że to już stały trend, na zahamowanie którego chyba nikt nie liczy. Mimo różnych wysiłków ze strony wydawców (wkładki, gadżety, płyty, książki), czytelnicy po prostu zwracają się ku mediom elektronicznym, które oferują często podobne treści, tyle tylko że za darmo.

Zdarzają się jednak i optymiści, którzy - jak Jacek Utko - są przekonani, że jeszcze nie wszystko stracone i można podjąć działania zapobiegające spadkom sprzedaży prasy. Osobiście nie podzielam poglądu, zaprezentowanego przez tego wybitnego designera podczas zagranicznego wykładu.
Efekty pracy grafików w kooperacji z całą redakcją, a także z edytorami i drukarzami mogą przynieść pewną poprawę lub choćby zatrzymać czytelników na jakiś czas, ale nie będzie to efekt długotrwały. O czym zresztą sam Utko może się przekonać śledząc kolejne wyniki sprzedaży reprezentowanej przez niego gazety.

W tytułach ogólnoinformacyjnych, informacyjno-publicystycznych powstrzymanie spadków wydaje się praktycznie niemożliwe, bronić się mogą pisma specjalistyczne, oferujące dość wyszukane treści, trudne do znalezienia w sieci, lub których oprawa graficzna na 17-19-calowych monitorach nie wygląda tak okazale jak na rozłożonym formacie gazety.

Na marginesie lutowych wyników dzienników regionalnych warto poczynić dwie uwagi. "Gazeta Lubuska" we wskazanym zestawieniu poprawiła swój wynik z ubiegłego roku o ponad 500 egzemplarzy, a "Głos - Dziennik Pomorza" aż o blisko 4400 sztuk, więc może warto się przyjrzeć pracy tych redakcji i podglądnąć sposób na utrzymanie czytelników.
Natomiast porównując dane ze stycznia i lutego trzeba pamiętać o tym, że drugi miesiąc roku jest krótszy i miał cztery weekendy, podczas gdy styczeń pięć. Jak wiadomo weekendowe wydania podnoszą średnią z całego tygodnia, a w rezultacie także z miesiąca.

Gdybym miał się pokusić o prognozę dotyczącą przyszłości prasy regionalnej w Polsce to... uzależniłbym ją od kilku czynników. Po pierwsze od rozwoju naziemnej telewizji cyfrowej. Znając zapał polskich polityków i regulatorów rynku do poważnych zmian, zajmie to co najmniej 5, może nawet 8 lat, więc to zagrożenie odsuwa się na razie w dosyć daleką przyszłość. Nie spodziewam się rewolucji w wyniku uruchomienia telewizji mobilnej, bo ten sektor raczej rynku nie podbije.
Niech świadczy o tym fakt, że czterej operatorzy telefonii komórkowej oddali zarządzanie tym segmentem mało znanej firmie. Kluczowy, w mojej opinii, będzie rozwój Internetu, a przede wszystkim nastawienie producentów zamieszczanych w nim treści medialnych. Póki co dominuje pogląd, że większa część udostępnianych informacji powinna być darmowa. Ale warto zauważyć, że to nastawienie ewoluuje w kierunku wprowadzenia choćby symbolicznych opłat. Ostatnio w tym duchu wypowiedział się nie byle kto, bo Rupert Murdoch, a ze zdaniem takiego potentata medialnego należy się liczyć. Jeśli do podobnej konstatacji dojdą inni wydawcy/nadawcy i wprowadzą tę ideę w czyn, żywot gazet zostanie znacznie przedłużony. Jeśli nie, to w kolejnych miesiącach, latach wyniki sprzedaży gazet będą coraz gorsze, aż któregoś dnia nie będzie już co zestawiać. Czego sobie i czytelnikom 5W - nie życzę!

dr Adam Szynol

2 Comments:

At 08 kwietnia, 2009 21:20, OpenID tomasz_plokarz said...

Prasa lokalna jest za mało lokalna i potrzebuje decentralizacji do poziomu gminy/powiatu. I szybkości porównywalnej z szybkością plotki.

Dla człowieka ze Środy Wielkopolskiej lokalne jest coś, co dzieje się w powiecie średzkim, ewentualnie jeszcze we wrzesińskim lub śremskim. Wiadomości z Gniezna są już dla niego tak istotne, jak z Legnicy czy Ełku.

 
At 08 kwietnia, 2009 22:49, Blogger Alfons Rytka said...

NYT też chyba ostatnio zastanawiał się nad wprowadzeniem opłat za przeglądanie internetowe. Moim zdaniem oprócz pism specjalistycznych uratuje się także publicystyka. Już nie pamiętam kto ale chyba w USA jakaś gazeta (NYT?) przeprowadziła ankietę i jedno z pytań brzmiało ile zapłaciłbyś za poszczególne działy i wynik był taki, ze najwięcej zapłacono by za głosy poszczególnych autorów.

 

Prześlij komentarz

<< Home