12.8.06

Dlaczego "Życie Jest Piękne" przegrało walkę o czytelnika z "Wysokimi Obcasami"?

"Dziennik" rezygnuje ze snobizmu, stawia na przekaz dla inteligencji. Wizerunkowo zbliża się do "Gazety Wyborczej". Tak można podsumować ogłoszoną w piątek, nieoczekiwaną decyzję o zamknięciu najpiękniejszej, najbardziej wysmakowanej wkładki do "Dziennika", czyli sobotniego dodatku kobiecego "Życie Jest Piękne". Jego ostatni numer ma wyjść za tydzień, 19 sierpnia.

Serwis Press.pl pisał o tym w piątek tak:
- Wysublimowany poligraficzne magazyn "Życie jest piękne" miał budować prestiż "Dziennika", ale okazało się, że czytelnicy potraktowali go jako czytadło dla kobiet, w którym nie było co czytać – mówi redaktor naczelny ”Dziennika” Robert Krasowski. Zapewnia, że o rezygnacji z wydawania dodatku nie zdecydowały wysokie koszty jego produkcji ani fakt, że nie przyciągał reklamodawców. – Okazuje się, że w Polsce czytelnicy oczekują w soboty przede wszystkim magazynu o wysokiej jakości dziennikarskiej i nie mają dużych wymagań co do jego jakości poligraficznej – mówi Krasowski.
Co zajmie miejsce "Życie Jest Piękne"? Znów oddajmy głos Press.pl:
Od 26 sierpnia w soboty do "Dziennika" będzie dołączany nowy magazyn weekendowy, drukowany na gazetowym papierze. Ma zawierać reportaże, pogłębione analizy i długie wywiady. Dodatkowo na sobotę (ze środy) zostanie przełożona cotygodniowa "Europa". W ten sposób "Dziennik" chce konkurować w soboty z publicystyczną "Gazetą Świąteczną" i z "Plus Minus" w "Rzeczpospolitej".
Dodajmy, że w czerwcu sprzedaż sobotnich wydań "Dziennika" była - jak podaje Press.pl za ZKDP - niższa od średniej dziennej (173,5 tys. egzemplarzy w soboty przy średniej 214,8 tys.).

To oznacza, że cosobotnią rywalizację "Dziennika" z "Gazetą Wyborczą" o target kobiecy wygrały "Wysokie Obcasy", czyli dodatek "GW".

Dlaczego?

Podobnie jak w przypadku głównych grzbietów swoich gazet-matek, "Życie Jest Piękne" i "Wysokie Obcasy" konkurują nie tylko pod względem ilości sprzedanych egzemplarzy, czy zasięgu czytelnictwa, ale też poprzez lansowanie przeciwstawnych wizerunków kobiety.
Oba magazyny różnią się właściwie wszystkim: formatem, kompozycją, doborem tematów i profilem czytelniczym.

"Wysokie Obcasy" starają się budować kobiecą tożsamość. Opisują życie kobiet w najróżniejszych kontekstach: kariery zawodowej, macierzyństwa, patologii rodzinnych. Włączają się w inicjatywy społeczne. Największym ich sukcesem jest akcja "Rodzić po ludzku".
Natomiast "Życie Jest Piękne" to
life-style'owy magazyn z mnóstwem świetnych kolorowych fotografii i snobistycznymi poradami w co, jak i gdzie się ubrać, żeby nadążyć za najświeższą modą. Stąd w każdym numerze rubryka "Leksykon marki". Magazyn ma większy format, niż "Wysokie Obcasy" i znacznie lepszy, piękniejszy papier. Wygląda bardziej ekskluzywnie.

"Wysokie Obcasy" nie zamieszczają cotygodniowej rubryki z horoskopami. "Życie Jest Piękne" - owszem, tak :)

"Wysokie Obcasy" lubią zaskakiwać okładkami. Tydzień temu miały na okładce Stanisławę Ryster, legendarną prowadzącą teleturnieju "Wielka Gra". Innym razem komiksową bohaterkę Emily Strange (Dziwną Emilkę).
Tymczasem na okładki magazynu "Życie Jest Piękne" trafiają tylko znane aktorki lub modelki o nieskazitelnej urodzie.

Felietony w "Wysokich Obcasach" pisują Kinga Dunin (feministka, socjolożka kultury, krytyk literacki) i aktorka Joanna Szczepkowska.
W "Życie Jest Piękne" - Beata Tyszkiewicz (nie tylko aktorka, ale i arystokratka; pisuje o dobrych manierach), ostatnio też Agata Passent (notabene, świeżo upieczona bloggerka, córka Agnieszki Osieckiej i Daniela Passenta).

"Wysokie Obcasy" słyną z tekstów o znanych kobietach. Najczęściej w formie reportaży lub wywiadów. Dotąd mogliśmy przeczytać m.in. o takich sławach jak Oriana Fallaci, Alessandra Mussolini, Bianca Jagger, Maria Janion, czy choćby wielka tłumaczka literatury iberoamerykańskiej Zofia Chądzyńska.
"Życie Jest Piękne" nie miewa tak jednoznacznie sprecyzowanych tekstów wiodących. Czasem bywa to tekst o znanej kobiecie - jak w numerze z 5. sierpnia, gdy bohaterką okładki i tekstu była aktorka Uma Thurman. A czasem relacja z ekskluzywnych kurortów na Malediwach, lub z szaleństw na Riwierze Francuskiej.
Ale za to każdy numer "Życie Jest Piękne" ma swój motyw przewodni. Może nim być np. "wszystko, co kojarzy się z kolorem czerwonym". Albo Nowy Jork.

Tu dygresja. Na okładkę owego "nowojorskiego" numeru trafiła Sarah Jessica Parker, aktorka, która stała się wizytówką stylu Nowego Jorku po tym, jak zagrała główną rolę w serialu "Seks w wielkim mieście". Zdaje się, że postać, którą Parker tam zagrała - a więc modna, niezależna, snobistyczna Carrie Bradshaw - to wymarzony przez "Dziennik" typ czytelniczki dodatku "Życie Jest Piękne". Mogłaby na to wskazywać częstotliwość, z jaką w tym magazynie pojawiają się nazwisko i produkty Manolo Blahnika - ulubionego projektanta butów bohaterki "Seksu w wielkim mieście".

I "Wysokie Obcasy", i "Życie Jest Piękne" mają rubryki o modzie, kulinariach, felietony i porady. Jednak każdy z tych magazynów rozumie je całkiem inaczej.
"Wysokie Obcasy" śledzą społeczne i psychologiczne meandry życia swoich bohaterek i czytelniczek. Często poruszają takie tematy jak przemoc w rodzinie, pedofilia, zdrada, bezrobocie. "Obcasy" uchodzą też za oazę różnego rodzaju feminizmów. Części czytelniczek bardzo to odpowiada. Płoszy jednak mężczyzn :)
"Życie Jest Piękne" to całkiem inna sfera życia. Tu zaznamy prawdziwego Dolce Vita. Sporo tu lukru i przyjemności. No i plotek, których rozpowszechnianiu służy specjalna rubryka foto-plotkarska. "Życie Jest Piękne" nie szuka na siłę głębi, nie rozgląda się za zjawiskami awangardowymi (grafiki w tym dodatku przypominają koktajlowe rysuneczki z okładek składanek z serii Smooth Jazz Cafe), a zdjęcia ma na zdecydowanie wyższym poziomie, niż teksty, co jest dość bolesnym kontrastem. Bo w sobotnim magazynie "Dziennika" od samego początku brakuje reporterskich indywidualności. A teksty przypominają mieszankę ogólnie dostępnych informacji i cieplutkich relacji o nieco infantylnym zabarwieniu.

"Życie jest piękne" nie nurza się w psychologii, terapiach, dylematach finansowych. Tu wszystko jest jasne: nasza czytelniczka chadza w butach za tysiąc złotych i jedynym źródłem jej depresji jest to, czy wypada jej pójść samotnie na ślub przyjaciółki.
A jednocześnie, przy całym swym blichtrze wydawniczym, dodatek "Dziennika" jest wtórny. Bo tak naprawdę to skrócona wersja ekskluzywnych magazynów kobiecych - takich jak "Elle", "Viva", czy "Gala".

Ten właśnie brak własnego, niepowtarzalnego stylu to największa słabość magazynu "Życie Jest Piękne".
Zaskakujące. Wszak sobotni dodatek "Dziennika" miał lansować wielki styl.

A co Wy sądzicie o niepowodzeniu projektu "Życie Jest Piękne"?

(Tekst napisała dla nas gościnnie Patrycja Gowieńczyk. Dziękujemy!)

11 Comments:

At 12 sierpnia, 2006 07:50, Anonymous Kuki said...

ŻJP to makulatura
zmiana, jak dla mnie, jest pożądana i celna

pozdrawiam

 
At 12 sierpnia, 2006 10:50, Anonymous unicorn said...

Jedyne co oglądałem w ŻJP to ostatnie strony..
W Wysokich Obcasach mozna bylo chociaż coś poczytać choć nie ukrywam, że niektóre teksty "socjolożki" Dunin przyprawiały mnie o salwy gromkiego śmiechu ;-)
I nadal tak jest.
Wydaje mi się, że pomysl likwidacji tej makulatury to dobry krok- Europę połączyć z dodatkiem weekendowym-dodać jakieś pierdoly-kuchnia, porady i..zatrudnić kilka pań aby do nich dotrzeć ;)

 
At 12 sierpnia, 2006 14:32, Anonymous makowski said...

to optymistyczna wiadomość.
dowodzi, że my, czytelnicy -- jeszcze coś możemy.
(np. NIE CZYTAĆ..;-)
"Dziennik" wystartował jako pismo dla klasy średniej, jej (może nawet) lekko wyższej warstwy; o ile taką w kraju mamy ;-)
a ten dodatek -- był naiwną kopią; w dodatku z (nieco) innej bajki. i Ludzie to wyczuli.
i odrzucili; choć "Dz" zaakceptowali jakoś...
dobra wiadomość.

 
At 12 sierpnia, 2006 18:48, Anonymous Anonimowy said...

Protestuję przeciwko podawaniu pierwszeństwa macicy przed plemnikiem /córka...Osieckiej i Passenta/.
Ale i tak jest postep wśród feministek.Wcześniej bywałó: Anna Kalczyńska ... córka Rowickiej.
pozdro,
MacLewan

 
At 13 sierpnia, 2006 20:24, Anonymous T-800 said...

Macie jakieś fotki tej Patrycji? ;->

 
At 13 sierpnia, 2006 20:43, Anonymous Anonimowy said...

ajajajaja - niedobrze! zniknie znakomita EUROPA! zamieni sie pewnie w kociol biezacej polityki.. wielka szkoda :(:(:(:(:(

 
At 13 sierpnia, 2006 20:48, Blogger Łukasz said...

t-800,
Jeśli "ta Patrycja" okaże Ci zainteresowanie, mniemam, że obdaruje Cię swoimi zdjęciami.
Może po prostu poproś ją o to - ona też czytuje te komentarze ;)
Śmiało!

 
At 13 sierpnia, 2006 20:54, Blogger Artur said...

Anonymousie, który z takim żalem donosisz o rzekomym końcu genialnego dodatku "Europa". Skąd ta informacja? Wiesz coś, czego nie wie żaden z mediowych portali w tym kraju?

 
At 13 sierpnia, 2006 23:56, Anonymous trawozerca said...

Szkoda. Spodobal mi sie ten "Dziennik" i jego dodatki bo po pierwsze sa inne, po drugie z milym zaskoczeniem zauwazylem po raz pierwszy w polskiej prasie ze tutaj jest jakis pomysl.
Chociaz bez "ZJP" tez bede mial co czytac :/

 
At 14 sierpnia, 2006 13:27, Anonymous obserwator said...

”Życie jest piękne” nie mogło się udać.
Było kalką magazynu ”How to spend it”, dodatku do ”Financial Timesa”.
A ”Dziennik” od ”FT” dzieli przepaść.

Nie tylko merytoryczna, różny jest też profil czytelników.
Ma to niebagatelny wpływ na zainteresowanie reklamodawców.
Przeciętny czytelnik ”How to spend it” zarabia rocznie 187 tys. dolarów (za www.ft.com).
A przeciętny czytelnik ”Życie jest piękne”?
20 tys. zł? 30 tys. zł? 40 tys. zł?

”Dziennik” przesadził z kalkowaniem zagranicznych wzorów.

Dodatek „Kultura” był kopią magazynu ”Culture”, dodatku do ”Sunday Timesa”.
Tylko że oferta kulturalna Londynu i Wielkiej Brytanii jest ze 100 razy większa niż oferta Warszawy i Polski.
Na same książki, płyty i DVD przeciętny Brytyjczyk wydaje 185 dolarów rocznie.
A przeciętny Polak? 5 zł na książki rocznie. Na płyty i DVD niewiele więcej.

Dlatego dość szybko „Dziennik” zaczął ”Kulturę” spolszczać - najpierw przesunął program TV na początek magazynu, później zaczął redukować miejsce na eseje, recenzje i wywiady. Wkrótce pewnie ”Kultura” zacznie wyglądać jak ”Tele Magazyn” dodawany do dzienników regionalnych Polskapresse.
Bo Polakom telewizja zastępuje całą kulturę.

Jak tak dalej pójdzie, cały ”Dziennik” się spolszczy. Miał być dziennik zachodni. Będzie ”Dziennik Zachodni”.

Oba już konkurują ze sobą o miano lidera na polu porad dla rencistów, emerytów oraz odbiorców zasiłków z opieki społecznej.

 
At 11 września, 2006 12:51, Anonymous Anonimowy said...

...ale byl piekny. I uzupelnial "Obcasy" - z zalozenia dosc zgrzebne, bliskie zyciu, poprawne, pozytywistyczne. "Zycie jest piekne" mialo szanse wypracowac swoja formule - ale na to trzeba czasu. Nie mam kompleksow, nie stresuje mnie fakt, ze nie mam kasy na buty Manolo Blahnika: lubie na piekne rzeczy popatrzec. To byla namiastka luksusowego, snobistycznego magazynu za smieszna cene, dostepna powszechnie. Szkoda! Polubilam, zdziwilo mnie, ze "dobrze zarlo, a zdechlo". Bezwzgledne focusy - wstydzcie sie... ;)) Kupowalam "Dziennik" w sobote wlasnie ze wzgledu na dodatek - bylam ciekawa, czym mnie zaskoczy (sesja "Alicja w Krainie Czarow" sprawila, ze zachowalam numer do dzisiaj).
A teraz juz nie kupie.

 

Prześlij komentarz

<< Home