15.2.07

"Gazeta Wyborcza" o akcji CBA w szpitalu MSWiA: To sprawa pokazowa. Chodzi o politykę

Polska żyje pierwszą dużą akcją Centralnego Biura Antykorupcyjnego - zatrzymaniem Mirosława G., ordynatora Kliniki Kardiochirurgii Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA. Ten znany i szanowany lekarz nie tylko miał brać łapówki, ale i doprowadzić rzekomo do śmierci jednego z pacjentów.

Polacy - jak to Polacy - podzielili się na dwie grupy. Jedni są oburzeni i zbulwersowani tym, co działo się w szpitalu MSWiA. Drudzy widzą w zatrzymaniu Mirosława G. politykę.

Pierwsze informacje o sprawie pojawiły się we wtorek. Były jeszcze krótkie i enigmatyczne. Zareagowała "Gazeta Wyborcza", znana z ostrożnego podchodzenia do tematów kryminalnych i nie osądzania zatrzymanych do czasu prawomocnych wyroków. Jej wicenaczelny Piotr Pacewicz ujął się za Mirosławem G. i ze zgrozą zauważył, że funkcjonariusze CBA podczas swojej akcji założyli kardiochirurgowi kajdanki. Przypomniał, że kajdanki zakładane były także innym znanym zatrzymanym (Aleksandra Jakubowska, Roman Kluska...).

Nastała środa. Minęło raptem kilka godzin, odkąd "Wyborcza" z komentarzem Pacewicza ukazała się w kioskach. Wczesnym popołudniem CBA i Ministerstwo Sprawiedliwości zwołały specjalną konferencję prasową na temat sytuacji w szpitalu MSWiA. Przekazane przez nich informacje okazały się szokujące. Nic dziwnego, że sprawa Mirosława G. natychmiast trafiła na czołówki wiadomości w mediach elektronicznych i na czołówki czwartkowych gazet. W tym i "Gazety Wyborczej". Ta jednak podtrzymała swoje stanowisko. Tym razem felietonem Elżbiety Cichockiej. Pisze ona m.in. tak:
Ministrowie niezwykle nagłośnili sprawę jednego kardiochirurga, po to by pokazać sukces CBA. Oprócz korupcji postawili lekarzowi najcięższy zarzut - zabójstwa. Nie przedstawiono na to dowodów. Nie podano nazwisk biegłych ekspertów medycznych. (...)

Ta sprawa jest pokazowa. Część ludzi uwierzy władzom i od razu skaże lekarza za zabójstwo. Wiele rodzin, które nie mogą pogodzić się ze śmiercią bliskich, będzie się dopatrywało analogii, snuło przypuszczenia. Oskarżało innych - no bo jak mógł jeden, to może i więcej. Nie odpowiada mi atmosfera nagonki i pokazowych procesów. Bardzo źle mi się to kojarzy.
Naiwność w oburzeniu publicystki, że prokuratura nie ujawnia dowodów i nie podaje nazwisk ekspertów jest wzruszająca. Bo od kiedy śledczy bawią się w publiczne ujawnianie swoich atutów? W jakich innych sprawach pokazali dowody od razu? Oczywiście, nie przesądzam czy doktor jest winny. To okaże się w sądzie. Ale jeżeli kardiochirurg zostanie prawomocnie skazany, to zgodzę się, że choćby po to warto było powołać CBA.

A swoją drogą, pamiętam, jak "Gazeta Wyborcza" zaangażowała się w obronę innego znanego kardiologa, którego prokuratura podejrzewała o przyjęcie łapówki. Ciekawe że ta sama "Wyborcza" nie postąpiła podobnie w dwóch głośnych sprawach z Wrocławia, gdy - jako podejrzani o korupcję - zatrzymywani byli szef wrocławskiej Izby Skarbowej Józef Dolata oraz dyrektor tamtejszego Zarządu Cmentarzy Komunalnych Leszek Bahrij. W obu przypadkach "Wyborcza" wpierw uderzała "z grubej rury", obwieszczając afery na pierwszej stronie swojego wrocławskiego dodatku. Gdy jednak po wielu miesiącach podejrzani byli uniewinniani, informacje na ten temat podawane były w znacznie mniej spektakularny sposób. Notabene, w 2006 r. (cztery lata po zatrzymaniu) Dolata wrócił na swoje stanowisko w Izbie Skarbowej.

Sam często podaję informacje o zatrzymaniu podejrzanych w różnych sprawach. Ale razi mnie nierówne traktowanie kilku podobnych przypadków przez jedną i tę samą gazetę.

Co o tym sądzicie?

8 Comments:

At 15 lutego, 2007 16:21, Anonymous makowski said...

1.
GW jaka jest-- (prawie) każdy widzi.
(= każdy jnaczej ;-)
2.
(szczególnie starzy, dobrze usadowieni Lekarze (w większości?) jacy są -- każdy widzi.
mało kto zna biednego Lekarza; z długim stażem pracy...
od lat podejmowane są próby reform, nieudolne, nietrafiające w isotę problemu
(tj. finansowania Sł. Zdr. -- nie ze Wspólnego socjalistycznego Kotła; ZUS-owskiego czy jakiegokolwiek... a poprzez "konto indywidualne" -- lub nawet jego brak. skoro nie chcemy PUBLICZNEJ -- powinno nam być wolno. a TAK NIE JEST; bo mamy socjalizm;
to i -- jak w takim ustroju NORMALNE -- Korupcję...)
3.
ale że to zatrzymanie odbyło się -- jak zadziwiająco wiele innych ZARAZ po poważnych kłopotach (tzw.) Partii
(tzw.) rŻądzącej...
zadziwiająca zbieżność...
zadziwiająca zbieżność...
zadziwiająca zbieżność...
jak "Schwytany Kułak który palił ziarno na głodującej Ukrainie..."
albo Pawka Morozow co na swą Rodzinę (lekarską...)

 
At 15 lutego, 2007 21:11, Anonymous Anonimowy said...

Wyborcza skompromitowała się w sprawie Garlickiego tak bardzo, że nawet jak na nią to było mistrzostwo świata.
"Wirtuoz o rękach cenniejszych od pianisty, bo ratuje nimi ludzi"...

 
At 15 lutego, 2007 21:23, Anonymous Anonimowy said...

Front Obrony Morderców działa pełną parą:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3922570.html

 
At 16 lutego, 2007 02:44, Anonymous Anonimowy said...

Ziobro i Kamiński już wygrali. Przedwczorajsza konferencja to była eksplozja, która poruszyła lawinę - 400 nowych zgłoszeń o korupcji w służbie zdrowia. Tego już się nie da zatrzymać. Będa przymykać kolejnych lekarzy, apelować, żeby się sami zgłaszali oferując immunitet. Będzie jak z sędziami piłkarskimi.

 
At 16 lutego, 2007 09:42, Anonymous Anonimowy said...

Ta sprawa jest pokazowa - grzmi bez cienia wątpliwości Elżbieta Cichocka we wczorajszej "Wyborczej" o korupcji w szpitalu MSWiA.
Autorka ma natomiast wątpliwości, czy lekarz brał łapówki i każe z jego osądzeniem czekać na wyrok sądu.
Zapomniała już "Gazeta Wyborcza" o tym, że nie czekając na sąd oskarżyła część załogi łódzkiego pogotowia o uśmiercanie ludzi dla
pieniędzy. W tekście nie było dowodów morderstw. Ale dziennikarze zgromadzili mocne poszlaki i mieli stuprocentowe przekonanie o
prawdziwości swoich zarzutów. Czy "Gazeta" miała rację i prawo publikować swój tekst? Miała. To jasne. Mimo że sąd potwierdził ich
zarzuty dopiero kilka tygodni temu.
"Gazeta" bierze lekarza w obronę już samym tytułem "Wyrok na doktora G.". Cichocka ubolewa, że minister
Ziobro nie przedstawił natychmiast dowodów na morderstwo, którego dla pieniędzy miał dopuścić się kardiochirurg. Szokują ją słowa
Zio-bry: "Dla tego jednego przypadku warto było powołać CBA". I wreszcie pyta retorycznie: "Czy trzeba pięciu prokuratorów
zajmujących się przestępczością zorganizowaną, żeby wytropić jednego kardiochirurga?". Można by równie retorycznie spytać: Ile
morderstw powinno wytropić CBA, żeby
stało się według "Gazety Wyborczej" opłacalne? Ile prokuratorów można zaangażować w sprawę rozwikłania morderstwa i korupcji, żeby
nie narazić się "Gazecie" na zarzut rozrzutności? A może zadziałał tu prosty mechanizm: każdy sukces Ziobry i nielubianych'przez
"GW" polityków trzeba na łamach tej gazety umniejszyć i zdezawuować?
Cichockiej ta sprawa bardzo źle się kojarzy. A mnie źle się kojarzą słowa Cichockiej. Z pańską manierą "Wyborczej" piętnowania i
wykluczania tych, którzy myślą inaczej. Z "Gazetowym" zwyczajem naznaczania ludzi i polityków, którzy ośmielają się mieć inne
zdanie i poglądy. Wiele razy na łamach Faktu piętnowaliśmy polityków różnych opcji, w tym partii rządzących. Ale na
Boga! Czy bycie politykiem partii rządzącej joznacza, że ten polityk z gruntu jest zły, robi wszystko na pokaz? Koleżanki i
koledzy z "Wyborczej". Miejcie umiar w swoim zacietrzewieniu. I nie stosujcie podwójnej miary. Bo choć nie było wyroku sądu,
pisząc o winie łowców skór, mieliście rację.

Sławomir Jastrzębowski

 
At 16 lutego, 2007 10:01, Anonymous makowski said...

>> Sławomir Jastrzębowski
...i wykluczania tych, którzy myślą inaczej...
to prawda: wszystko, co dookoła nas -- stało się ZAKŁADNIKIEM polityki.
a w tej jest 1-dna zasada: leninowska:
kto nie z nami -- ten Przeciw nam....
i dotyczy to ZARÓWNO GW
("michnikowszczyzny" jak to sie ostatnio modnie mówi) -- JAK I pp. inkwizytorów Ziobro, Kamińskiego, Antka policmajstra, Właściciela Wanny, braci K....
a również (tzw.) Opozycji, pożal się...
(a przenosi się, z góry -- niżej. na samorządy; które nie mogą się dogadać; na rodziny, na ludzkie relacje...)
każdy dziś wie. i zawsze WIE LEPIEJ...
a wszyscy osobno.

 
At 17 lutego, 2007 02:29, Anonymous Lessser said...

No to Panie Dominiku gratuluję samopoczucia - choćby po to było warto powołać CBA - moim zdaniem nie było warto. Od ścigania takich przypadków jak lekarz Mirosław G. są policja i prokuratura, ewentualnie CBŚ i ABW, a wyroki co Pan słusznie podkreśla wydają w tym kraju sądy. Poczekajmy więc.

 
At 20 lutego, 2007 06:30, Blogger pinio said...

lesser: Każda instytucja o ile będzie się sprawdzać w walce z przestępczością (co brzmi pompatycznie) jest warta poparcia. Podobnie narzekano jak powstawało CBS, że po co, przecież mamy policję. A jednak się przydaje !

 

Prześlij komentarz

<< Home