30.7.07

Ingmar Bergman nie żyje

Czy jest ktoś kto nie zna sceny, w której śmierć gra z rycerzem w szachy rozmawiając o sensie życia? To "Siódma pieczęć" Ingmara Bergmana. Szwedzki reżyser zmarł dziś. Miał 89 lat.

Filmy Bergmana to kamień milowy w historii kina europejskiego. Nagradzany, szanowany, cytowany. Scenariusze filmów takich jak "Tam gdzie rosną poziomki", "Persona" czy "Milczenie" stały się podręcznikiem dla wszystkich adeptów studiujących sztukę filmu. Dzieła Bergmana są też wyjątkowo wnikliwym (i dość pesymistycznym) obrazem kondycji współczesnego człowieka. Bo Ingmar Bergman, nawet kiedy osadza akcję swoich filmów w średniowieczu, mówi o człowieku żyjącym "tu i teraz", tak jakby kostiumy i czas historyczny nie znaczyły nic. Człowiek zawsze jest taki sam i nieustannie zmaga się z tym samym: wewnętrznym rozdarciem, poszukiwaniem własnego "ja", samotnością i problemem porozumienia z otoczeniem.

Choć pozbawiona komercyjnego przekazu, twórczość Ingmara Bergmana potrafiła przyciągnąć do kin tłumy widzów, a jego filmy były wielokrotnie emitowane przez chyba wszystkie telewizje świata. Dla mnie osobiście Bergman to - obok Luchino Viscontiego - jeden z najbardziej przekonujących reżyserów, którzy wiedzieli jaki użytek zrobić z kamery i jak opowiadać o świecie i człowieku, nawet kiedy ta narracja nie jest dla nas źródłem wiedzy optymistycznej.

Czy macie swoje ulubione filmy Bergmana? Czy współcześni reżyserzy potrafią dorównać takim postaciom jak Bergman czy Visconti?

6 Comments:

At 30 lipca, 2007 18:39, Anonymous Anonimowy said...

zero komentarzy od godz. 11 do 18 świadczy o tym, że chyba nie mamy ulubionych filmów ingmara... od siebie mogę dodać, że ostatnio oglądam kino azjatyckie ;-)

 
At 30 lipca, 2007 19:43, Anonymous Wawryniewicz said...

A może o tym, że niektórzy czasami pracują? Ale faktem jest, że to ostatnio zapomniany mistrz. Świadczy o tym choćby fakt, że na Onecie aż 50% respondentów na pytanie o ulubiony film Bergmana odpowiedziało, że nie zna żadnego jego filmu. Dla mnie ważne są dwa jego filmy: "Siódma pieczęć" i "Fanny i Aleksander".

 
At 30 lipca, 2007 21:24, Blogger pinio said...

anonimowy:

azjatyckie horrory ? 8-)

Też lubię. Zwłaszcza z serii Azjatyckie kino grozy 8-)

 
At 31 lipca, 2007 11:14, Blogger Patrycja said...

Skoro brakuje wiedzy o filmach Bergmana to może jest to "dobra" okazja żeby się z nimi zapoznać. Nie ma się czego wstydzić, że się nie zna.
Ja lubię "Personę" - miałam ze 12 lat kiedy 1 raz widziałam ten film i zrobił na mnie olbrzymie wrażenie.
Niestety dziś muszę chyba napisać o twórcy "Powiększenia".

 
At 31 lipca, 2007 11:16, Blogger Patrycja said...

....hm, a może o historii kina powinni uczyć w szkole tak jak o plastyce czy muzyce.

 
At 31 lipca, 2007 11:30, Blogger pinio said...

a dzisiaj Antonioni umarł, czarny tydzień dla reżyserów....

Pat:
taki przedmiot w szkole to rzeczywiście byłaby fajna rzecz. Ale obawiam się jaki zakres obowiązkowych filmów zakreśliłby minister oświaty ...

 

Prześlij komentarz

<< Home