11.9.08

Wrocław: policja i prokuratura łamią umowę z dziennikarzami

Rzadko, bo rzadko (przynajmniej w moim przypadku), ale dochodzi między dziennikarzami a policją czy prokuraturą do zawierania układów. Zgadzamy się wstrzymać news, a śledczy w zamian obiecują, że poinformują kiedy można już będzie daną informację upublicznić i oficjalnie potwierdzą szczegóły.

Tak było kilka dni temu we Wrocławiu. Policjanci i prokuratorzy poprosili kilku dziennikarzy, którzy dowiedzieli się o uprowadzeniu młodej kobiety - córki znanego biznesmena (o szczegółach czytaj tutaj) o wstrzymanie się z podaniem informacji w mediach. Argument był jeden: życie kobiety jest zagrożone. Po uwolnieniu zakładniczki dziennikarze natychmiast mieli uzyskać informacje i zgodę na ich upublicznienie. Do tej pory tego typu układy zawierane na szerszą skalę (czyli w gronie większym, niż umowy w cztery oczy) były przez organy ścigania respektowane. Zresztą nawet gdyby było inaczej - żaden dziennikarz nie zdecydowałby się na podanie nie potwierdzonych informacji. Tym razem jednak słowa nie dotrzymano, a wiadomość o spektakularnej akcji policji (pościg, strzelanina, policyjny śmigłowiec...) dotarła do wąskiej grupy dziennikarzy ze źródeł nieoficjalnych. O ile policja starała się z tej sytuacji wyjść z twarzą i oficjalnie potwierdzono nam niektóre doniesienia, rzecznik prokuratury milczała przez niemal trzydzieści sześć godzin. Zlekceważyła umowę z mediami. Cóż... takie umowy łamie się tylko raz.

10 Comments:

At 12 września, 2008 00:13, Anonymous MeeHau said...

"Cóż... takie umowy łamie się tylko raz."

Znaczy, że następnym razem, w pogoni za newsem i informacją, dziennikarze upublicznią informację, która może doprowadzić do czyjejś śmierci?

 
At 12 września, 2008 00:27, Blogger pinio said...

umowy nie dotyczą tylko takich sytuacji gdzie zagrożone jest ludzkie życie. To oczywiste. Nikt nie będzie ryzykował

 
At 12 września, 2008 09:35, Blogger Blog Tosza said...

Pioni, nie żartuj... Co to za zwyczaj zawierania umów z dziennikarzami? To jakas lokalna specjalność ? ;-)

 
At 12 września, 2008 09:35, Blogger Blog Tosza said...

Pinio powino byc - za literówke przepraszam

 
At 12 września, 2008 09:40, Blogger pinio said...

nie wiem czy lokalna. Nie wydaje mi się by było coś złego w tym by przeczekać z informacją w sytuacji gdy życie zakładniczki jest zagrożone. A najwieksza umową he he z policja była z 10 lat temu sprawa fałszywych alarmów bombowych. Naczelni wszystkich niemal mediów wrocławskich zgodzili się nie puszczać takich informacji. Później jednak większość mediów przestała respektować umowę ... a każda informacja powoduje, że kolejni maniacy dzwonią z alarmami ...

 
At 12 września, 2008 22:17, Blogger Blog Tosza said...

OK, co do "bombardierów" to zgoda... Aczkolwiek pamiętam taka sytuację, jak ówczesny (lata 90.!)dziennikarz PAP w Katowicach aby miec newsa zadzwonił z informacja o podłożonej bombie na dworcu PKP. Miał oczywiscie tę informację pierwszy :-) A teraz publikuje swoje wypociny na Salonie 24

 
At 12 września, 2008 22:33, Blogger pinio said...

blog tosza:
miałem sporo lat temu taką historię. Dowiedziałem się, że w Belgii policja przejęła transport kilku ton haszyszu (ukryty w aluminiowych stożkach). Kiedy zbierałem informacje na ten temat zadzwonił do mnie policjant z CBŚ. Powiedział, że nadawcy - facetowi z Wrocławia - jak podam informacje może grozić niebezpieczeństwo. Towar warty wiele milionów, a Nigeryjczycy (organizatorzy pzemytu) nerwowi. Poprosił bym wstrzymał informację. Nie wstrzymałbyś ? Inna sprawa, że po zatrzymaniu faceta (jego proces trwa do tej pory) nie wywiązał się z umowy... A w przypadku porwań sprawa wydaje mi się oczywista. Trzeba poczekać ...

 
At 12 września, 2008 22:54, Blogger Blog Tosza said...

Pinio, policjanci i inni ludzie resortu MSW prawie nigdy nie wywiązuja sie ze swoich zobowiązań wobec dziennikarzy. Jeśli mozna, to traktuja nas podmiotowo. Ja nigdy z nimi nie idę na żaden układ. jedynie co moge im zapewnić, to ochrona źródła informacji.

 
At 12 września, 2008 22:57, Blogger pinio said...

A ja przez te 19 lat pracy w zawodzie wyrobiłem sobie zdanie na temat tego kiedy można wstrzymać informację. A, że ktoś się nie wywiąże z umowy? Ważne dla mnie jest bym ja mógł sobie spokojnie rano, przy okazji mycia zębów, spojrzeć w odbicie 8-)

 
At 13 września, 2008 09:23, Blogger Blog Tosza said...

Ja w lustro patrze bez emecji.
Funkcjonariusze słuzb wszelakich maja takie działanie w genach.Dlatego - sorry - ale musze to napisać - zostałes >>wydymany<< ;-)

 

Prześlij komentarz

<< Home