Kuba Walczak: Whose line is it anyway? Czyli program nietypowy
Whose line is it anyway? - to program w którym wszystko jest zmyślone, a punkty nie mają znaczenia. Prawie nie znany w Polsce szerszej widowni, doczekał się co najmniej dwóch stron internetowych: wliia.pl oraz whoseline.pl. Na czym to wszystko polega? Otóż, czwórka genialnych komików odgrywa improwizowane scenki na zadane tematy. Gry są przeróżne, a nad całością czuwa Drew Carey, znany z nadawanego kiedyś przez TVN7 – Drew Carey Show.
Co jest znakiem rozpoznawczym "Whose line it anyway?"? Nieszablonowość, kreatywność, niestandardowe poczucie humoru i komiczna autoironia, które składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę. Ryan Stiles, Colin Mochrie i Wayne Brady (uzupełniani w każdym odcinku przez czwartego komika) nabijają się ze wszystkiego – od prezydentów USA i znanych celebrytów jak Oprah Winfrey, Jerry Springer czy nawet Stephen Hawking i superbohaterów, aż do samych siebie. Naczelnymi tematami są łysina Colina, czarny kolor skóry Wayne’a czy sam Drew Carey.
Nie będę tu streszczał zabaw, czy scenek. Powiem tylko, że to jeden z nielicznych programów przy których naprawdę parskam śmiechem, nawet oglądając go samemu.
Ta totalna kpina ze wszystkiego czasem powoduje ingerencje cenzorów, co nie przeszkadza jednak w pokazaniu wyciętych scen w seriach „the best of”. Momentami przypomina to abstrakcję rodem z Monty Pythona, więc każdy fan tego typu humoru z pewnością spędzi długie godziny przed komputerem. Gośćmi programu byli m.in. David Hasselhoff, Jerry Springer i Whoopi Goldberg. I choćby dla śpiewającego Hasselhoffa warto z programem się zapoznać:
Swoją drogą ciekawe czy podobny program miałby szansę zaistnienia w Polsce. Zaryzykuję stwierdzenie, że nie – nie tylko dlatego, że spotkałby się z wielkimi protestami (żarty z gejów, kościoła czy śmierci), ale przede wszystkim chyba dlatego, że nie znalazłyby się osoby, które by to udźwignęły. Na myśl przychodzi mi jedynie Kuba Wojewódzki (choć nie wiem czy dałby radę zabawnie improwizować), może Artur Andrus z z Andrzejem Poniedzielskim (najlepsza, choć niewykorzystana para polskiego show-biznesu!) czy ewentualnie Robert Górski, Grzegorz Halama czy Joanna Kołaczkowska. Ale taka lista byłaby naprawdę krótka. Pytanie, czy można odkryć jeszcze coś nowego jeśli chodzi o komediowe show?
Etykiety: Andrus, Drew Carey, Halama, Hasselhoff, kabaret, Monty Python, popkultura, USA, Wojewódzki, youtube
