8.6.09

Arnold Buzdygan kontra Wikimedia 0-1

Na ten wyrok czekała cała internetowa Polska. Czy Arnold Buzdygan (na zdjęciu ze swoim adwokatem) wygra sądowy proces z Wikimedią Polska i członkiem zarządu Stowarzyszenia Agnieszką Kwiecień? To pytanie zadawało sobie od dwóch lat (tyle trwał proces - pisaliśmy o nim na 5W kilka razy) wielu z tych, którzy znają go z sieci lub z "realu". Dziś wszystko stało się jasne.
Żeby nie przedłużać.
Wrocławski sąd okręgowy oddalił powództwo Arnolda Buzdygana i obciążył go kosztami sądowymi (ponad 7 tys. zł.). Stwierdził, że Stowarzyszenie Wikimedia Polska nie jest adresatem roszczeń wrocławskiego przedsiębiorcy.
Arnold Buzdygan domagał się usunięcia artykułu z Wikipedii (polskiej i angielskiej wersji), umieszczenia przeprosin oraz zablokowania edycji hasła i 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Sąd uznał, że pozwani nie są autorami wpisu na Wikipedii. Nie są też zobowiązani do czuwania nad treścią haseł i usuwania wpisów "naruszających prawa innych osób". Nie mają też dostępu do serwerów z bazą danych Wikipedii (która znajduje się na Florydzie). "Stowarzyszenie nie może też nadawać ani odbierać uprawnień administratorom, ani też egzekwować jakichkolwiek zachowań" - mówił sędzia Adam Maciński. Jak dodawał - artykuły mogą być edytowane przez każdego użytkownika. Administratorzy nie są władni dokonywać ostatecznych zmian w treści artykułów, a ich decyzje mogą być zmieniane przez innych administratorów, którzy mają takie same uprawnienia.

Sąd uznał też, że pozwani nie mogą odpowiadać z przepisów prawa prasowego. Wikipedia nie mieści się bowiem (z wielu względów) w pojęciu "prasy". "Brak jest powiązań organizacyjnych między pozwanym Stowarzyszeniem Wikimedia, polską edycją Wikipedii a jej administratorami. Nie ma podstaw do potraktowania pozwanego Stowarzyszenia jako wydawcę Wikipedii. Statut administratora Wikipedii nie może być utożsamiany ze statutem redaktora według rozumienia prawa prasowego. Uznanie wszystkich osób, które wpływają na treść za redaktorów prowadziłoby do uznania nieograniczonego kręgu osób odpowiedzialnych" - mówił sędzia

Sędzia odniósł się też do kwestionowanego artykuł. Jego zdaniem narusza on dobra osobiste Arnolda Buzdygana w części dotyczącej wulgaryzmów i gróźb pobicia jakich miał rzekomo używać. Sędzia uznał, że autorzy artykułów nie mieli dowodów na taką działalność przedsiębiorcy.
Co do "trollingu" - sąd uznał, że takie określenia naruszają dobra osobiste Arnolda Buzdygana. Nie narusza natomiast dóbr osobistych sformułowanie "kontrowersje", którego użyto wobec mężczyzny.

Arnold Buzdygan:
"Zapoznamy się z pisemną decyzją wyroku i podejmiemy decyzję co do apelacji. Mnie cieszy, że sędzia uznał, iż artykuł narusza moje dobra osobiste. Mam nadzieję, że społeczność wikipedystów dobrowolnie usunie ten artykuł i zamieści przeprosiny. Ja dalej się nie zgadzam, że Wikimedia nie odpowiada za wpisy w Wikipedii. Ja uważam, że Wikimedia powinna zostać zarejestrowana jako tytuł prasowy, powinien zostać wyznaczony redaktor odpowiedzialny za wpisy. Wiadomo byłoby kogo można pozwać, do kogo można mieć pretensje. Wykluczam natomiast pozwanie amerykańskiej Wikipedii. Ja sądzę się jednym z bezpośrednim autorem wpisów w sądzie w Warszawie. Proces jeszcze się nie skończył".

Michał Bernaczyk - adwokat pozwanej Agnieszki Kwiecień:
"Mimo naszej doskonałej pracy i naszej wygranej z formalno-prawnego punktu widzenia chyba wszyscy przegralismy. Moja klientka i Stowarzyszenie zostali uwikłani w proces, w którym w ogóle nie powinni stawać. Sąd na marginesie dokonał pewnej oceny stwierdził, że są tam elementy naruszające dobra osobiste powoda. I w ten oto sposób eksces kilku osób, które nie zdają sobie sprawy gdzie są granice wolności słowa, wolności wypowiedzi, skompromitował szlachetną ideę naszych mocodawców - ideę dzielenia się wiedzą. Wiedzą encyklopedyczną. Pan powód powinien wystąpić do administratora - Wikimedii Fundation Corporation na Florydzie. Nie ma prawnych przeszkód aby zwrócić się do nich o usunięcie tych treści, o ile udowodni, że naruszają one jego dobra osobiste".

Wypowiedzi Arnolda Buzdygana i Michała Bernczyka możecie posłuchać na portalu Radia Wrocław. Dzisiaj z Łukaszem będziemy rozmawiać na temat tego procesu w Blogoskopie Radia Wrocław po 17.30.

Czytaj komentarz Olgierda Rudaka.
Czytaj analizę VaGla.
Czytaj komentarz Arnolda Buzdygana.

Etykiety: , , , , , , , , , ,

14.5.09

Pakiet Telekomunikacyjny: blogowicze i internauci stworzą alternatywne prawo?

Od tygodnia środowiska internautów (w tym również blogerzy) żyją sprawą
związaną z regulacjami Pakietu Telekomunikacyjnego (tu świetne opracowanie na ten temat), którymi zajmuje się Parlament Europejski. Chodzi m.in. o kontrowersje wokół kwestii piractwa internetowego i pobieraniem nielegalnych pików.

Dyskusja dotyczy tego: gdzie leżą granice, jak je określić, czy inwigilacja i odłączanie internetu jest jedynym sposobem. Jak odróżnić kogoś kto tylko słucha muzyki, od tego kto w sposób nielegalny zarabia pieniądze na rozpowszechnianiu pirackich materiałów. Wczoraj Francja ustanowiła nowe prawo dotyczące piractwa. Co będzie dalej? Czy polski rynek też to czeka? Lidia Geringer de Oedenberg (która dziś będzie gościem Blogoskopu Radia Wrocław) w Salonie 24 w swoim poście zaprosiła internautów i blogerów do stworzenia grupy roboczej, która zajmie się tworzeniem alternatywnego projektu prawa.

Czy takie działania mają sens? Czy rzeczywiście jest szansa aby ludzie korzystający i tworzący rzeczywistość internetową mogli zająć w tej kwestii stanowisko oraz mieć wpływ na prawo? A może to tylko po prostu część kampanii wyborczej.

Etykiety: , , , , ,

1.9.08

Rusza Blogoskop Radia Wrocław

Coraz więcej mediów zwraca uwagę na rozwój blogosfery i interesuje się, co w niej piszczy. Dzisiaj rusza Blogoskop Radia Wrocław. Autorem audycji, która codziennie (od poniedziałku do piątku) po 17.30 będzie pojawiać się na antenie jest Łukasz Medeksza - współtwórca 5 Władzy. Nie ma więc wątpliwości, że będzie fachowo prowadzona.

Na pierwszy ogień idą nauczyciele i kulisy ich życia zawodowego. Łukasz zwraca uwagę na problemy związane z telefonami komórkowymi uczniów:

"(...) Jeśli nauczyciel nie zapanuje nad używaniem komórek przez uczniów podczas lekcji, może potem odnaleźć filmik z samym sobą w roli głównej w internecie. Taka przygoda spotkała pewną wrocławską nauczycielkę (...)".

Z całym tekstem Łukasza mozecie zapoznać się tutaj. A jego Blogoskopu mozna słuchać w "realu" lub za pomocą portalu Radia Wrocław.

Etykiety: