2.11.09

Kuba Walczak: koncertowo

Jakiś czas temu redaktor Panek wspominał o przyszłym koncercie Legendary Pink Dots w "Łykendzie". Nie jest to naturalnie jedyny świetnie zapowiadający się koncert w naszym mieście – ba, śmiem twierdzić, że nie najlepszy!

Jesienne wieczory jak co roku obfitują w wiele koncertowych atrakcji. Tradycyjnie w trasę ruszają wszystkie liczące się okołorockowe zespoły. Kult, T.Love, Hey, Strachy na Lachy, Voo Voo, Pogodno, Coma, Acid Drinkers, będą reggae’owcy z Vavamuffin i Maleo Reggae Rockers, Indios Bravos, Fisz i Emade , O.S.T.R., pokoleniowo starsze Świetliki, Turbo i Mirosław Czyżykiewicz. Mało? A to dopiero początek – zresztą ci wykonawcy częściej niż rzadziej grają we Wrocławiu. Prawdziwe atrakcje to występy gwiazd zagranicznych, mniej lub bardziej znanych.

Za nami już XIII Stoleti, czeski gotyk, których całkiem niedawno miałem okazję zobaczyć w Zabrzu. Wycieczka z Patrycją była niezwykle udana, koncert przedni, nieco więc żałuję, że Wrocław odpuściłem, ale jest jeszcze z czego wybierać. Wspomniane i omówione legendarne kulki już za kilka dni. Dzień później, czeska klasyka – Plastic People of the Universe. Również udało mi się ich raz obejrzeć, zresztą też we Wrocławiu. Było to niestety już po śmierci lidera Milana Hlavsy, choć ostatni koncert z nim również zagrali we Wrocławiu. Zespół ten to prawdziwa legenda, awangardowy, alternatywny, inny i niebezpieczny dla władzy został w Czechosłowacji od razu zakazany. Za wsparcie tamtejszej opozycji muzycy byli szykanowani, a nawet aresztowani (oficjalnie za obrażania moralności, narkotyki i włóczęgostwo). To w ich obronie powstał list czeskich intelektualistów zwany Kartą 77. Ich koncerty to świetny przykład zabawy dźwiękiem i dystansu do muzykowania. Również teksty (częściowo napisane przez poetę Egona Bondyego) to genialna, infantylna zabawa słowem. Ich wielkimi fanami byli Vaclav Havel i Lou Reed. Opowiadają o tym w ciekawym dokumencie Jany Chytilovej poświęconym zespołowi. Kiedyś można było go zobaczyć nawet w TVP Kultura.

Z innej beczki w najbliższym czasie zagrają na przykład Al Di Meola, Diana Krall, Cesaria Evora, Nigel Kennedy, Ray Wilson. I choć to ważne i na pewno piękne koncerty, to moją uwagę przykuły jeszcze inne.
Wspomniałbym chętnie o Therapy? Którym pewnie Patrycja mocno by się cieszyła, ale niestety wrocławski koncert został odwołany. Fanom zostaje więc Kraków i Warszawa. U nas natomiast zagra legenda hard rocka – brytyjski UFO. Do fascynacji tym zespołem (założonym w 1969 roku!) przyznają się Kirk Hammett z Metalliki, Dave Mustaine z Megadeth i Steve Harris z Iron Maiden.
Czy może być lepsza rekomendacja? Zresztą całkiem niedawno był u nas Glen Hughes i Planet X, znanego z Dream Theater – Dereka Sheriniana. Piękna reprezentacja cięższego grania. Dodajmy do tego grudniowy występ słoweńskiego Laibacha i nikt nie powinien narzekać. A przecież wymieniłem tylko małą cząstkę wszystkich koncertów zaplanowanych na najbliższe trzy miesiące – nie wspomniałem jeszcze o takich wykonawcach jak Gaba Kulka, Czesław co Śpiewa, Kroke, Polemic, Oceansize, Beltaine, KAT, Katarzyna Groniec, Dick4Dick, L Stadt, czy cały One Love Sound Festiwal itp, itd. Zainteresowani znajdą wszystkie informacje choćby na last.fm.

A dla czytelników piątej władzy w ramach przedsmaku wybrałem plastikowych ludzi i moje ulubione Magicke Noci. Enjoy i do zobaczenia na koncercie!




Ps. Przede wszystkim Psychic TV będzie, ale o tym to za chwilę - przyp. Pat.

Etykiety: , , , , , , , , , , , , ,

15.10.09

Legendary Pink Dots w Polsce!

Czasami narzekacie, że o koncertach czy innych imprezach piszemy już po fakcie. Dlatego tym razem zapowiadamy koncert Legendary Pink Dots wcześniej!



Legendarne Kropki przyjadą do Polski już po raz kolejny, niestety mimo, że kiedyś bardzo lubiłem ten zespół, jakoś nie było okazji żeby je zobaczyć na żywo. Może tym razem? W Polsce LPD zagrają:
Gdynia - 2.11 (Klub Ucho, ul. św. Piotra 2),
Poznań - 3.11 (Pod Minogą, ul. Nowowiejskiego 8),
Wrocław - 4 listopada, klub Łykend, ul. Podwale 37/38,
Kraków - 5.11 (Łódź Kaliska, ul. Floriańska 15),
Warszawa - 6.11 (1500m2 do wynajęcia, ul. Solec 18).



Zespół Legendary Pink Dots powstał w 1980 roku w angielskim mieście Ilford. Po pierwszych kilku latach działalności przeniósł się do Holandii, gdzie rezyduje do dziś. Pierwszy album "Brighter Now", ukazał się w 1982 roku. Oparty głównie na brzmieniach elektronicznych, czerpał z klasyków industrialu (zwłaszcza Throbbing Gristle) i new wave , zawierał jednak także piękną balladę z fortepianem "The Wedding". Podobny charakter miały kolejne albumy "Curse" , "Faces In The Fire" i "The Tower". Nieco inaczej brzmiał już "The Lovers" - album w połowie koncertowy zawierał długie, transowe, improwizowane utwory łączące akustyczne instrumenty z elektroniką - takie brzmienie zachowali do dziś. Główną inspiracją stało się dla nich psychodeliczne brzmienie z przełomu lat 60. i 70.: wczesny Pink Floyd, King Crimson, Can i Amon Duul II. Zespół przeniósł się na stałe z Anglii do Holandii. Mimo zmian w składzie, od początku kierowali nim: Edward Kaspel (alias The Prophet Qa'Sepel) i Philip Knight (alias the Silverman). Nowym nabytkiem był Patrick Q. Wright, który wzbogacił muzykę o wspaniałe brzmienie skrzypiec, co przysporzyło im nowych fanów. Wydane w tym składzie płyty "Island Of Jewels", "Asylum" i "Any Day Now" zostały wysoko ocenione przez publiczność i krytykę. W 1988 roku Patrick Q. Wright odszedł od zespołu. Zastąpił go Niels van Hoornblower, grający na saksofonach, flecie i klarnecie.

Wkrótce potem dołączyli: Kanadyjczyk Ryan Moore (perkusja) i Edwin Van Trippenhof (gitary). Nagrane w tym składzie albumy uważane są za największe osiągnięcia The Legendary Pink Dots: "Crushed Velvet Apocalypse", "The Maria Dimension", "From Here You Will Watch The World Go By" zawierają materiał niezwykle zróżnicowany. Piękne, "przebojowe" ballady ("Belladonna", "I Love You In Your Tragic Beauty", "Damien"), długie improwizowane utwory z wpływami jazzowymi i orientalnymi ("Green Gang", "Evolution", "The Grain Kings") - to elementy, dzięki którym zespół stał się przedmiotem prawdziwego kultu.

(W 1992 roku, po nagraniu "The Maria Dimension" wydarzyła się tragedia: u Boba Pistoora wykryto nieuleczalny nowotwór. Po śmierci Boba gitarzystą zespołu został Martijn De Kleer. W tym składzie nagrali ostatnie albumy dla Play It Again, Sam: "Shadow Weaver", "Malachai" i "9 Lives To Wonder"). Rosnące napięcia między wytwórnią a zespołem doprowadziły do zakończenia trwającej 10 lat współpracy. Kolejna płyta "From Here You'll Watch The World Go By" została wydana przez Staalplaat, a w Ameryce przez Soleilmoon. Zmienił się gitarzysta: został nim Edwin Van Trippenhof, zmieniła się także muzyka. Długie improwizacje znikły, aby ustąpić miejsca krótszym, skondensowanym, melodyjnym, niemal przebojowym utworom, bardzo bliskim stylistyce wczesnego Pink Floyd (Clockwise, Damien). W składzie: Edward, Phil, Niels, Edwin i Ryan nagrali kolejne albumy "Hallway Of The Gods" i "Nemesis Online". Z powodów osobistych odszedł od zespołu Edwin Van Trippenhof, a powrócił Martijn De Kleer.

Etykiety: