1.10.09

Kompromitacja ministra sprawiedliwości!

Skandaliczna wypowiedź ministra sprawiedliwości. Andrzej Czuma już wie, że jego partyjni koledzy są niewinni!

Jeszcze prokuratura nie wszczęła śledztwa ws. ustawy o grach i zakładach wzajemnych (czytaj tutaj), a minister już mówi w Radio ZET: "Mirosław Drzewiecki i Zbigniew Chlebowski są absolutnie niewinni, ja nie widzę żadnych dowodów" (za PAP). "Przejrzałem bardzo starannie ten materiał, ale nie znalazłem tam żadnych dowodów. Znalazłem fragmenty wyrwane ze stenogramów. Pan Mariusz Kamiński nie dołączył stenogramów źródłowych. Nie widziałem ich. W materiałach jako dowód dołączono kopie dwóch artykułów z gazet" - powiedział minister w czwartkowej rozmowie z Radiem ZET.

Czuma poinformował też w Radiu ZET, że Prokuratura w Rzeszowie chce postawić szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu zarzuty w związku ze śledztwem w sprawie przekroczenia uprawnień podczas akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa.

Ciekawe jak teraz prokuratorzy mają prowadzić śledztwo skoro ich przełożony już uniewinnił swoich partyjnych kolegów. Ja nie twierdzę, że są oni winni, ale ustalenie tego to rola prokuratury, a później ewentualnie sądu. Andrzej Czuma powinien jeszcze dzisiaj zostać zdymisjonowany!

Etykiety: , , , ,

Afera na szczytach władzy??

Politycy Platformy Obywatelskiej wczoraj histerycznie reagowali na pytania o pismo CBA ws. ustawy o grach losowych przesłane do prezydenta, premiera oraz marszałków Sejmu i Senatu. Julia Pitera, która podobno zajmuje się walką z korupcją, zarzucała Mariuszowi Kamińskiemu, że ten gra nie fair.

Jeszcze wczoraj pismo szefa CBA było ściśle tajne. Co prawda już mówiło się nieoficjalnie, że chodzi o Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego i ich rzekome powiązania z biznesmenami ze świata gier hazardowych. Mimo tej aury tajemniczości irytujące było lekceważenie sprawy przez polityków PO, którzy niby nie wiedzieli co jest w piśmie, a już mieli na jego temat swoje zdanie. Szczytem było wystąpienie Juli Pitery w TVN 24, która mówiła, że "ma podejrzenia, iż celem Kamińskiego było zupełnie co innego niż zwrócenie uwagi na patologie. Nie wolno ludzi opluwać dając komunikat tego typu. Nie ma żadnego dowodu a szef CBA narobił szumu". I mówiła o jakiejś pułapce, którą CBA zastawiło na PO. Z kolei Sebastian Karpiniuk- jak podaje PAP - uważał, że cała sprawa może być "zasłoną dymną" dla tego, co może wyniknąć z prac komisji śledczej ds. nacisków, którą on kieruje.

No cóż. W takich sytuacjach czasami życie szybko weryfikuje wypowiedzi polityków.

Dzisiaj szczegóły sprawy i stenogramy podsłuchów ujawnia Rzeczpospolita. To koniecznie trzeba przeczytać. Oprócz rozmów Chlebowskiego z dolnośląskim biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem bulwersuje jednak inna kwestia. Okazuje się, że premier o całej sprawie był powiadomiony już miesiąc temu! Miał podobno zareagować bardzo ostro. A CBA nie wyklucza, że doszło do przecieku! Oto fragment artykułu z Rzeczpospolitej:
"12 sierpnia 2009 r. szef CBA informuje o sprawie premiera Tuska, prosząc o zachowanie „najwyższej ostrożności przy udostępnianiu załączonych materiałów osobom trzecim”. Dwa tygodnie później biznesmeni wpadli w panikę. Sobiesiak informuje Koska, że interesuje się nimi CBA. Po tym ich kontakty się urywają".

Cóż. Wydaje się, że CBA uznało, że nie może ufać premierowi i postanowiło powiadomić o rezultatach swoich działań najwyższych urzędników państwowych. Dodatkowo by uciąć spekulacje i próby zlekceważenia tej sprawy ktoś "puszcza przeciek" z tajnymi materiałami do Rzeczpospolitej. Oczywiście można się spodziewać, że co niektórzy oburzeni będą usiłowali teraz zająć się sprawą "przecieku" a nie sednem sprawy...

Czy ta sprawa spowoduje trzęsienie ziemi na naszej scenie politycznej?

Etykiety: , , , , , , , ,