25.10.09

Kwartalnik Pamięć i Przyszłość o kontrkulturze lat 80.

Od kilkunastu dni jest już w sprzedaży kwartalnik Pamięć i Przyszłość. Na pewno zainteresuje wielu z Was bo można o nim przeczytać o kontrkulturze wrocławskiej z lat 80.

Numer tym bardziej warty kupienia, że udzielają się tam nasi blogerzy 8-)
Łukasz napisał bardzo ciekawy artykuł o wrocławskim punku. A ponieważ wiedzę na ten temat ma bardzo wielką to na pewno warto poczytać chociażby o tym jaki wpływ miał syn Barbary Labudy na rozwój muzycznej wiedzy wrocławskich punkowców, działalności Arka Marczyńskiego i Anteny Krzyku oraz Pomarańczowej Alternatywy (Na Dolnoslazacy.pl możecie przeczytać skrót tego tekstu) .
Ja z kolei piszę (we współpracy z Patrycją) jak wyglądały narodziny punka w małych Ziębicach skąd pochodzę oraz szoku, który stanowiły przenosiny do pobliskiego Wrocławia.
Świetne rozmowy dotyczące lat 80. przeprowadził Igor Pietraszewski z Lechem Janerką (fragment tutaj) i Kamanem z Miki Mousoleum.
Można także przeczytać o Andrzeju Pluszczu, polskich zespołach grających w NRD i ich odbiorze przez tamtejszą publiczność i Stasi, literaturze sf i muzyce niezależnej w sieci (pisałem o tym m.in. tutaj). I dla miłośników historii, ale nie tylko "Notatki czasu wojny" Stefana Turkowskiego (fragment znajdziecie tutaj).

Kwartalnik kosztuje 9 złotych i jest dostępny m.in. we wrocławskich Empikach, salonach Ruchu, ale także pocztowo pod adresem: ahasik@pamieciprzyszlosc.pl.

Etykiety: , , , , , , , , , ,

11.3.09

Leszek Budrewicz: "Wyborcza" niedowidzi tybetańskiej akcji

Wrocław był wczoraj tym miastem, w którym dzięki refleksowi prezydenta Rafała Dutkiewicza przed Ratuszem zawisła flaga niepodległego Tybetu. Wieczorem w klubie "Kalaczakra" nie można było wcisnąć szpilki na wieczorze poświęconym rocznicy tybetańskiego powstania mimo, że składał się z politycznego wykładu i dokumentalnego filmu. Organizacje protybetańskie zorganizowały akcje w całym mieście.

Redaktor Agata Saraczyńska nic z tego nie zrozumiała i napisała, że zrobiło jej się wstyd za... no właśnie: może wstyd jest być dziennikarką "Gazety", która wywiesza wielką tybetańską flagę i nie robi czynnie w sprawie Tybetu nic, poza publikacjami.
Sama Agata była jedną z animatorek Wielkiej Pomarańczowej Alternatywy. Teraz woli opisywać świat. Ale - idąc śladem klasyków - są sytuacje w których dziennikarze nie powinni tylko świat opisywać, powinni spróbować go trochę zmienić.
Dziennikarze "Gazety" tak często zadzierają nosa, że mogliby zauważyć, że miasto wywiesiło tybetańską flagę, a sama Agata mogłaby ruszyć tyłek i coś zrobić czynnie, zamiast się - jak napisała - wstydzić za ... no nie wiem, w dodatku biernie.
Leszek Budrewicz

Etykiety: , , , , ,