19.10.09

Straż dla Zwierząt: adoptujcie zwierzęta przed zimą!

Okazją do nagłośnienia działalności Straży dla Zwierząt są dramatyczne przeżycia dwóch psów. Uratowane przez działaczki Stowarzyszenia pilnie potrzebują domów przed zimą.

Straż dla Zwierząt we Wrocławiu wyrasta na tę organizację, która nie zajmuje się gadaniem o tym jak trzeba pomagać zwierzętom, a działaniem. Miesięcznie jest to kilkadziesiąt interwencji. Po cichu, bez nagłaśniania przez media, bez rozgłosu, dla dobra sprawy. Inspektorzy SdZ nie biorą za swoją działalność pieniędzy (choć moim zdaniem zasługują na to jak najbardziej). Teraz jednak potrzebują pomocy. I dlatego przez te kilka dni wrocławskie media będą zapewne mówić o tym Stowarzyszeniu. A pomoc jest potrzebna. Stowarzyszenie utrzymuje się jedynie z datków. Miasto Wrocław - tak chętnie nagłaśniające swojego różnego rodzaju inicjatywy, przedstawiające się jako Miasto Spotkań, na SdZ nie daje ani grosza. Inaczej niż Warszawa. Cóż wiele razy pisaliśmy o tym, że władze Wrocławia są nastawione głównie na PR. Jednak jeżeli magistrat pomoże Stowarzyszeniu sam tu najchętniej, najgłośniej odszczekam.
Ale wracając do sprawy. Uratowane zwierzaki, po wyleczeniu, muszą trafić do domów nowych właścicieli. SdZ nie może się nimi zajmować za długo, bo niemal każdy tydzień przynosi nowe pobite zwierzę... Dzisiaj usłyszeliśmy historię dwóch psów.
Patrycja Starosta opowiada o małym kundelku znalezionym w rowie przy drodze. Psiak z licznymi obrażeniami (na zdjęciu właśnie z Patrycją) i praktycznie niewidzący wraca do zdrowia i czeka na nowy dom. Kiedy go dzisiaj obserwowałem trudno było nie zauważyć, że przeszedł wiele i potrzebuje nowych troskliwych właścicieli by uwierzyć w dobro ludzi.

Druga historię opowiedziała nam Irenka Lipińska, także inspektorka SdZ. Tym razem chodzi o dużego mieszańca (na zdjęciu z Irenką i lekarzem Wojtkiem Hildebrandem) Astera odebranego właścicielom - sadystom w małej wsi pod Lubinem. Początkowo nieufny - jednak widać, że może pokochać nowego właściciela całym swoim psim serduszkiem... Historii obu psów możecie wysłuchać w opowieściach Patrycji i Irenki na portalu Radia Wrocław.

I teraz jak możecie pomóc Straży dla Zwierząt:

Telefony do Straży dla Zwierząt: 0781 613-280, 0605 78 22 14, 0502 06 49 81.

Pieniądze można wpłacać na konto: Straż dla Zwierząt w Polsce Okręg we Wrocławiu, ul. Oleśnicka 21/6, 50-320 Wrocław, BZ WBK S.A. 56 1090 2486 0000 0001 0807 6435.

O szczegółowe informacje na temat tego w jaki inny sposób możecie pomóc możecie dzwonić do Patrycji - 660 470 166.

Etykiety: , , , , ,

23.9.09

Śledztwo ws. skandalu na festiwalu teatralnym umorzone!

Skandal wybuchł w kwietniu podczas festiwalu zorganizowanego we Wrocławiu z okazji wręczenia Europejskiej Nagrody Teatralnej. Część widzów zbulwersowały przedstawienia reżyserowane przez hiszpańskiego artystę Rodrigo Garcię.

Podczas spektaklu "Wypadki: zabić żeby zjeść" zabił homara, ugotował go i zjadł. "Aktor podwiesił na lince, na środku sceny żywego homara, do grzbietu przymocował mu czuły mikrofon dzięki czemu wszyscy słyszeliśmy bicie serca zwierzęcia. Słyszeliśmy jak przyśpiesza, jak słabnie, jak homar się boi! Kiedy aktor bez słów zaczął wbijać szpikulec w żywego homara nie wytrzymałam, wyszłam" - tak opisywała to wówczas zbulwersowana Elżbieta Osowicz z Radia Wrocław (całą jej opowieść czytajcie tutaj). Dziennikarka postanowiła złożyć zawiadomienie o przestępstwie. Tutaj możecie zobaczyć podobne przedstawienie tego "artysty".

Tymczasem nie był to jedyny incydent. Dzień później podczas innego spektaklu "Zasypcie moimi popiołami Myszkę Miki" aktor wrzucał do akwarium chomiki, przywiązywał też linkami do aktorów żabki afrykańskie. To przedstawienie zostało przerwane przez Straż dla Zwierząt. Działacze tej organizacji także złożyli zawiadomienie o przestępstwie (szczegóły tutaj).

Na pięć miesięcy wokół tego śledztwa zapadła cisza. Rzecznik prokuratury Małgorzata Klaus - na pytania o jego przebieg odpowiadała: "toczy się". Dziś już wiemy - śledztwo zostało umorzone. Teraz autorzy zawiadomień o przestępstwie mają siedem dni na odwołanie się o decyzji o umorzeniu śledztwa.

W uzasadnieniu decyzji znajdujemy idiotyczne opinie Głównego Lekarza Weterynarii oraz biegłego z Uniwersytetu Przyrodniczego, którego nazwisko nie zostaje opublikowane.

Główny Lekarz Weterynarii pisze: "warunki przedstawienia nie zagrażały życiu, zdrowiu i nie powodowały cierpień zwierząt".Nie wiem czy ten człowiek nadaje się na takie stanowisko. Moim zdaniem powinien zostać natychmiast zdymisjonowany skoro nie widzi problemu.

Garcia Rodrigo w śledztwie zeznał, że sposób w jaki na scenie zabijał, a następnie gotował i zjadał homara jest identyczny z tym jak to się robi w restauracjach. Dodał, że żaby były delikatnie przywiązywane do aktorów, a chomiki przebywały w wodzie nie więcej niż 10 sekund.

Z kolei biegły stwierdził, że nie doszło do znęcania się nad homarem bo jego układ nerwowy znacznie różni się i stoi na niższym etapie ewolucyjnym niż podobne układy u ssaków. Nie był więc - czytamy dalej - w stanie odczuwać bólu w taki sposób jak inne, wyżej stojące, zwierzęta. Jego zdaniem homara zabito w sposób humanitarny, przypomina, że w restauracjach homary są wrzucane do gotującej się wody. Z dalszej opinii biegłego wynika, że chomiki co prawda były poddane stresowi, jednak na krótki czas, a sposób obchodzenia się z nimi nie miał charakteru znęcania się. Jego zdaniem chomiki potrafią pływać, w wodzie utrzymują się około 30 minut. Zdaniem biegłego artyści nie znęcali się także nad żabkami.
Prokuratura uznała więc, że homara uśmiercono w sposób prawidłowy, podobny do sposobu uśmiercania zwierząt gospodarskich, a także wręcz bardziej humanitarny niż niekiedy robi się to dla potrzeb kulinarnych. Podobnie w przypadku chomików i żab prokuratura nie dopatrzyła się elementów znęcania nad zwierzętami.

W tym roku do wrocławskich prokuratur trafiło 26 zawiadomień o znęcaniu się nad zwierzętami (psami, kotami, ale także nad gołębiami, łabędziem, dzikiem czy szczurem domowym). 6 postępowań dalej trwa, 19 umorzono (w tym 7 z powodu niewykrycia sprawców), a w jednym (!!!) przypadku sprawa trafiła do sądu. Oskarżony mężczyzna został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

Sędzia Marek Poteralski mówi, że sprawy znęcania się nad zwierzętami to jednostkowe przypadki. Za ubiegły rok znalazł w sądzie na Śródmieściu trzy wyroki skazujące na karę więzienia w zawieszeniu.

Patrycja Starosta, Straż dla Zwierząt
: "Policja z nami coraz częściej współpracuje, często z nami interweniuje, ale później sprawy są umarzane. Myślę, że sędziowie nie do końca nam ufają. Nie jestem więc zdziwiona umorzeniem sprawy homarów...Ludzie nie bardzo rozumieją, że znęcanie się nad zwierzętami jest pierwszym krokiem do znęcania się nad ludźmi".

Mojego materiału na ten temat możecie posłuchać na stronie Radia Wrocław.

O sprawach zwierząt pisałem na 5 Władzy kilka razy.
O wyrzuceniu prosiaka na tor żużlowy przed meczem Atlasu Wrocław z Unią Leszno czytaj tutaj i tutaj.
O niedźwiedziu brunatnym Mago czytaj tutaj i tutaj.
O karach za znęcanie się nad zwierzętami czytaj tutaj i tutaj.
O eksperymentach na zwierzętach czytaj tutaj.

I pozostaje tylko znowu zacytować jeden z utworów Włochatego: "strzeż się kopniaka, kija kamienia, kół samochodów..."


Etykiety: , , , , , , ,